Mimo kryzysu sprzedawcy aut nie narzekają, że zostało im na placach dużo aut z rocznika 2008. Co prawda, niektóre koncerny np. Renault, Citroen czy Skoda wciąż ogłaszają nowe promocje na auta z 2008 roku.

- Mamy na placach około 30 proc. więcej aut z rocznika 2008 niż na początku ubiegłego roku aut z 2007 roku - mówi Jerzy Prządka z Citroena.

W Peugeot jest inaczej. Firma prowadzi właśnie akcje promocyjne już dla roczników 2009.

- Sprzedaliśmy dużo samochodów w grudniu i na 2009 rok zostało nam mniej samochodów z rocznika 2008 niż rok wcześniej - mówi Przemysław Byszewski, rzecznik GM Poland.

- Zostały nam już tylko auta o mało poszukiwanych specyfikacjach - mówi z kolei Robert Mularczyk, rzecznik Toyoty.

Wyjaśnia, że jego firma nigdy nie produkuje aut w nadmiarze, żeby stały na placach, stąd mała presja na duże obniżki na przełomie roku.

- Zostało nam już niewiele aut z rocznika 2008, ale na początku lutego podtrzymaliśmy promocyjne warunki na te samochody, równolegle wprowadzając już upusty na niektóre modele z rocznika 2009 - mówi Kinga Lisowska, rzecznik Mitsubishi.

- Wyprzedaże rocznika 2008 trwają zwykle do końca I kwartału i nie spodziewałbym się, żeby w tym roku było inaczej - mówi Wojciech Drzewiecki z Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Wyjaśnia, że choć niektóre firmy mają nawet jeszcze pojedyncze auta z 2007 roku, to nie należy oczekiwać, że w tym roku okres promocji na samochody z rocznika 2008 będzie dłuższy.

- Sygnały o możliwym zmniejszeniu popytu widać już było w II połowie roku, więc importerzy i dealerzy dostosowali do nich zamówienia - mówi Wojciech Drzewiecki.

Od połowy roku euro było coraz droższe, a więc kolejne partie aut kosztowały więcej w przeliczeniu na złotego.

- Nie spodziewałbym się, że obniżki na auta z rocznika 2008 będą z tego powodu mniejsze. Raczej zostaną utrzymane na dotychczasowym poziomie - mówi Wojciech Drzewiecki.

Drogie euro powoduje też, że nasz rynek nie jest obecnie potencjalnym rynkiem zbytu aut z Europy Zachodniej, co mogłoby powodować presję na dalsze obniżki cen.

- Ze względu na drogie euro ich sprowadzenie do Polski jest nieopłacalne, za to widoczny jest ruch w drugą stronę, samochody dostarczone do Polski przy niskim kursie euro są dosyć chętnie odbierane przez dostawców, dla których są one teraz tańsze - mówi Marek Konieczny, partner zarządzający w DCG Dealer Consulting.

To kolejny sygnał świadczący o tym, że nie będzie w tym roku nadmiernej podaży aut z 2008 roku.

- Tegoroczne akcje promocyjne zaczęły się dość wcześnie, nawet we wrześniu czy październiku i były to rzeczywiste promocje - mówi Marek Konieczny.

Dodaje, że obawy Polaków widzących rosnący kurs euro spowodowały, że ostatnie trzy miesiące roku były bardzo dobre pod względem sprzedaży. Swoje zrobiła też zapowiedź podwyższenia akcyzy na auta z silnikami powyżej dwóch litrów. Sprzedawcy dużych aut w końcówce 2008 roku sprzedawali nawet dwa razy więcej aut niż rok wcześniej. Na przykład Lexus sprzedał 145 samochodów wobec 55 rok wcześniej, co oznacza wzrost o 163 proc. Liderzy z segmentu premium, czyli Audi, BMW czy Mercedes notowali wzrosty od 30 do 80 proc., przy średniej rynku 11,2 proc.

Rzeczywiście, ci, którzy kupili duże auto w grudniu, wydali znacznie mniej niż za takie same auto musieliby zapłacić teraz, na skutek wyższej akcyzy i droższego euro. Na przykład BMW 523i w cennikach z 2008 roku kosztowało 168 tys. zł, na początku 2009 roku cena wynosiła już 175,9 tys. zł, a obecnie to 182,9 tys. zł.

OPINIA

ELIZA KAMIŃSKA

EurotaxGlass's

Kupno auta z rocznika 2008 i zarejestrowanie go w 2009 r. może być dużo bardziej opłacalne przy ewentualnej odsprzedaży niż zakup samochodu pod koniec 2008 r. i zarejestrowanie go w tym czasie. Wysokości upustów są podobne, ale przy odsprzedaży pierwszego łatwiej uzyskać wyższą cenę. Z naszych porównań wynika, że w pierwszym przypadku różnica w cenie między autem wyprodukowanym na początku 2006 r. i zarejestrowanym w tym czasie a samochodem z rocznika 2005 i zarejestrowanym na początku 2006 r. wynosi przy jego sprzedaży obecnie około 1 proc. na korzyść tego pierwszego. Z kolei jeśli porównamy takie auto z samochodem z rocznika 2005 i zarejestrowanego pod koniec 2005 r., to różnice w cenach są już dość znaczne i wynoszą 10-15 proc.