Według tych mediów niemieckie MSZ poważnie traktuje źródła tureckie, które twierdzą, że ruch Gulena jest organizacją starającą się zinfiltrować struktury państwa.

Agencja dpa zwraca uwagę, że tureckie władze zarzucały w przeszłości Niemcom, że udzielają schronienia sympatykom Gulena, którzy uciekli do tego kraju.

Według "Spiegla" i ARD niemiecka ambasada w Ankarze cytowała w lutym, w wewnętrznym raporcie, swoich informatorów, którzy twierdzili, że "konspiracyjna część ruchu (Gulena) charakteryzuje się ścisłą hierarchizacją i przypomina swą strukturą formy przestępczości zorganizowanej".

Wskazano w tym raporcie, że wszystkie źródła ambasady były zgodne co do tego, że kadry Gulena od dziesięcioleci planowo infiltrowały instytucje państwowe w Turcji, zwłaszcza policję i wymiar sprawiedliwości.

W czwartek turecki resort sprawiedliwości poinformował, że ponad 2 tys. osób otrzymało w Turcji wyroki więzienia, w tym ponad 1,5 tys. dożywotniego pozbawienia wolności, pod zarzutem udziału w zakończonym niepowodzeniem zamachu stanu z lipca 2016 roku.

Po udaremnionej próbie puczu władze wprowadziły stan wyjątkowy i przeprowadziły czystki wśród rzekomych zwolenników Gulena. Zatrzymano ponad 160 tys. ludzi, prawie tyle samo osób zwolniono z pracy. Ponad 50 tys. osób zostało formalnie oskarżonych. Krytycy oskarżają prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana o to, że udaremniony pucz wykorzystał jako pretekst do zwalczania przeciwników politycznych.

Gulen, dawny sojusznik, a później wróg prezydenta Erdogana, od 1999 roku przebywa na dobrowolnym uchodźstwie w USA. Kaznodzieja zaprzecza, by miał jakikolwiek udział w przygotowaniu puczu z 2016 roku.(PAP)