Rynki europejskie wyglądały znacznie lepiej, ale trzeba pamiętać, że na nich znaczną przecenę obserwowaliśmy już we wtorek razem ze spadkami amerykańskimi. Żaden z parkietów nie reagował na dużą stratę koncernu Peugeot,  oraz informację z Volkswagena, który pokazał, że sprzedaż w styczniu była niższa o 20 procent. Kolejne problemy pojawiły się również w finansach. Credit Suisse, drugi co do wielkości szwajcarski banki  w 2008 roku stracił ponad 7 mld USD z czego większość w dziale inwestycji. To kolejna rekordowa strata szwajcarskiego banku. Wcześniej identyczny komunikat ogłosił szwajcarski UBS.

Nasz rynek powoli odrabiał początkowe straty, ale poprawa okazała się krótkotrwała. Końcówka to zejście na nowe minima minimów i jedynie fiksing uratował nas przed ponad 3,5 procentowym spadkiem. Uwagę warto zwrócić na mniejsze spółki, które zanotowały mniejsze spadki. Druga linia przy obrocie ponad 100 mln złotych prezentuje obecnie się znacznie lepiej niż w ostatnich miesiącach.

Cała środowa sesja przebiegła w trendzie bocznym kończąc się przy poziomie otwarcia, co nic nie mówi o przyszłych szansach na wzrosty. Równie niezdecydowanie handlowali wczoraj Amerykanie. Sesja co prawda zakończyła się na niewielkich plusach, ale to zdecydowanie za mało po tak znaczących spadkach. Dziś dołowały azjatyckie parkiety. Ma to bezpośredni związek z chińskimi danymi makro. Okazało się, że chiński eksport spadł w styczniu o 17,5 proc. i był to trzeci z rzędu miesięczny spadek.

Spadek jest znaczący, ale w porównaniu do zmniejszenia się importu w ciągu roku o 43 proc. i tak nie jest wielki. Ponadto szacuje się, że pracę w Chinach straciło już 20 mln osób. Perspektywy tej największej gospodarki azjatyckiej wciąż są dobre, a wzrost PKB w 2009 roku ma być powyżej 8 proc., ale jak widać centralne planowanie i gigantyczne rezerwy walutowe nie chronią przed spowolnieniem.