Chinalco, jak potocznie w branży nazywa się chiński koncern państwowy, zakupi wymienne obligacje za kwotę 7,2 mld dolarów oraz przejmie udziały w projektach w Chile, Australii i USA na sumę 12,3 mld dolarów. Jeśli Chińczycy dokonają zamiany papierów dłużnych Rio Tinto na akcje firmy, wówczas ich udział w spółce wyniesie 18 procent.

Dzięki chińskiej inwestycji Tom Albanese, szef Rio Tinto będzie mógł zredukować zadłużenie koncernu, które wzrosło 19-krotnie po przejęciu w 2007 roku spółki Alcan. W zeszłym roku Rio Tinto odrzuciło ofertę wrogiego przejęcia ze strony BHP Billiton, światowego lidera w branży górniczej za kwotę 66 miliardów dolarów.

"To bardzo dobra strategia, aby kupować miedź i rudę żelaza z zasobów Rio Tinto właśnie teraz, kiedy ceny poszły w dół. Ale Chinalco mogło sobie pozwolić na tak ogromną transakcję tylko dzięki wsparciu ze strony chińskiego rządu” – ocenia Li Zhuiyang, analityk Citic Securities z Szanghaju.

Notowania Rio Tinto, trzeciej na świecie firmy górniczej, spadły w Londynie aż o 67 proc. od czasu, gdy BHP Billiton, mający siedzibę w Melbourne, wycofał się ostatecznie w listopadzie zeszłego roku z pomysłu przejęcia konkurencyjnej firmy. W pewnym momencie wartość tej fuzji wyceniano na 194 mld dolarów. W Sydney i w Nowym Jorku wstrzymano obrót akcjami Rio Tinto. Wartość rynkowa firmy wynosi dzisiaj 44 mld dolarów.

W czwartek koncern poinformował, że jego zysk za cały rok obniżył się o 50 proc. z powodu konieczność odpisania wartości aluminiowych aktywów. Rio Tinto już zapowiedział zwolnienie 14 tys. pracowników oraz obcięcie wydatków w celu obniżenia w tym roku o 10 mld dolarów długu, który  osuiągnął 38,9 mld dol.

To drugie, i tym razem bardzo spektakularne wejście Chińczyków do Rio Tinto. W lutym zeszłego roku Chinalco wspólnie z amerykańskim koncernem Alcoa, wykupiło 9 proc. udziałów Rio.