Rynki charakteryzuje cykliczność. Po okresie recesji zwykle w pierwszej kolejności pojawiają się wzrosty cen obligacji. Następnie przychodzi czas na wzrosty cen akcji i nieruchomości, a na samym końcu - wraz z rosnąca inflacją - rosną ceny na rynkach towarowych. Historycznie recesje poprzedzały zwykle spadki cen akcji, a co najciekawsze, dołek w gospodarce był niemal zawsze kilka miesięcy po dołku na rynku akcji. Tradycyjnie również w okresach zagrożenia inflacją i niepewnością na rynkach rośnie popyt na złoto.

Wydarzenia ostatnich miesięcy potwierdzają powyższe zależności. Po zupełnym załamaniu się rynków finansowych i towarowych w 2008 roku pierwsze odbiły obligacje. Indeks 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrósł w minionym roku o 14 proc., a od połowy 2007 roku aż o 23 proc. To wyniki nienotowane w Stanach Zjednoczonych od kilkunastu lat. W Polsce obligacje skarbowe pozwoliły w 2008 roku zarobić 9-10 proc. Jednak spadek stóp procentowych w USA i związany z tym znaczny spadek atrakcyjności obligacji dla inwestorów doprowadziły do odwrócenia się tendencji i na początku 2009 roku ceny obligacji zaczęły spadać. W 2008 roku najwięcej można było zarobić na złocie. W okresie od października do listopada 2008 r. uncję złota mogliśmy kupić za 720 dolarów. Obecnie jej cena wzrosła do ponad 900 dolarów, co dało niemal 30-proc. wzrost ceny w dolarze, a po przeliczeniu na złotego od sierpnia 2008 r. mogliśmy na inwestycji w złoto zarobić około 80 proc.

Jednym z głównych elementów sukcesu na rynku akcji jest kupno po atrakcyjnej cenie. Obecnie wskaźnik cena/zysk dla indeksu WIG znajduje się na poziomie poniżej 7, a wskaźnik cena/wartość księgowa w okolicach 1. To bardzo nisko. Wielu inwestorów widzi w tej sytuacji szansę na wejście na rynek. Pozytywnym sygnałem jest to, że został zahamowany odpływ środków z funduszy inwestycyjnych, a w styczniu obserwowaliśmy wręcz dodatnie (choć niewielkie) saldo wpłat i umorzeń do funduszy akcji. Poza tym OFE mają rekordowo niskie udziały akcji w portfelach. A przecież cały czas napływają do nich nowe środki, których część inwestują w akcje. Spadek atrakcyjności obligacji również może skłonić część inwestorów do zakupu akcji.

Na rynku akcji możemy już zaobserwować pierwsze sygnały ożywienia. Od listopadowych dołków rynek chiński (indeks Shanghai B-Share) wzrósł już o niemal 70 proc., a rynek brazylijski (Bovespa) o 40 proc.