Fala zwolnień ruszyła już w grudniu, ale w styczniu uderzyła z podwójną siłą. W ciągu miesiąca stopa bezrobocia wystrzeliła z 9,5 proc. aż do 10,5 proc. To czarny rekord. "Ze skokiem bezrobocia o 1 pkt proc. w skali miesiąca mieliśmy do czynienia ostatnio w 1991 r." - mówi Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR Leszka Balcerowicza.

Co się stało? Kryzys gospodarczy w końcu uderzył w nasz kraj. "Styczeń to pierwszy miesiąc, w którym rynek pracy w Polsce wyraźnie odczuł recesję w Europie Zachodniej" - mówi Wojciechowski. Pada eksport, zmniejsza się produkcja, słabnie złoty. Firmy, które jeszcze w połowie zeszłego roku zwiększały zatrudnienie, teraz tną etaty.

Na pierwszy ogień poszły branże produkujące na rynki zachodnie. Fala zwolnień przetacza się przez firmy motoryzacyjne i fabryki produkujące meble, które przez kilka ostatnich lat były naszym hitem eksportowym. Dlatego Śląsk, gdzie pracują nasze fabryki samochodów, i województwo warmińsko-mazurskie, zagłębie meblowe, to teraz ogniska bezrobocia.

Kto będzie następny? Według Ryszarda Petru turystyka, bankowość i hutnictwo. Już teraz cięcia zapowiedzieli Kredyt Bank, PKO BP, a także hutniczy gigant ArcelorMittal Polska.

"W tym roku z naszej firmy, w której pracuje 11 tys. osób, odejdzie 980 osób. Kryzys zmusił nas do szybkich redukcji" - mówi Andrzej Krzyształowicz, rzecznik hutniczego koncernu. Prawie 5 tys. ludzi, czyli co piątego pracownika, zwolni w ciągu najbliższych trzech lat Telekomunikacja Polska. "W tym roku odejdzie 2,3 tys. osób" - mówi Wojciech Jabłczyński, rzecznik prasowy TP. Zwolnienia przeprowadzi również Poczta Polska. "Redukcja zatrudnienia dotknie 1,5 tys. osób" - mówi jej rzecznik Zbigniew Baranowski. Zakłady Azotowe w Tarnowie, jedna z największych firm w Małopolsce, zatrudniająca ok. 2300 pracowników, zwolni około 250 pracowników.

Temperaturę na rynku pracy podnoszą wracający do domu emigranci. "Nic dziwnego, skoro sytuacja np. w Irlandii jest dramatyczna. Bezrobocie skoczyło tam z 8,3 proc. w grudniu do 9,2 proc." - mówi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekspert rynku pracy z banku PKO BP.

Filmy tną już nie tylko pojedyncze etaty, ale dziesiątki i setki miejsc pracy za jednym zamachem. Jeżeli tempo zwolnień będzie tak ostre jak w ostatnich miesiącach, liczba bezrobotnych zwiększy się w szybkim tempie o setki tysięcy osób. Petru ocenia, że w tym roku może nam przybyć nawet 500 - 600 tys. bezrobotnych, co oznaczać będzie 14-proc. stopę bezrobocia. Prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Polityki Społecznej szacuje, że jej wysokość będzie zależała od tego, jak głęboka recesja dotknie Europę. Problem polega na tym, że kataklizm na rynku pracy dotyczy coraz więcej państw. A to znaczy, że kolejne miesiące w Polsce mogą być jeszcze gorsze niż styczeń.

Dariusz Styczek, współpraca Ilona Blicharz

Więcej w dzienniku.pl