Wczorajsze zakończenie notowań na amerykańskiej giełdzie było dość zaskakujące. Przez większą część sesji główne indeksy traciły, zbliżając się niebezpiecznie do zeszłorocznych dołków. Tuż przed zamknięciem jednak miało miejsce silne odbicie, które wywindowało Dow Jones 200 punktów w górę, z powrotem ponad poziom 7900 pkt.

Ostatecznie DJ zamknął się z minimalną strata 0,1%, a S&P 500, który również silnie odrabiał straty pod koniec sesji, zyskał 0,15%. Ta nagła poprawa nastrojów wynikała z oczekiwań na kolejne szczegóły planu pomocy dla amerykańskiego sektora finansowego. Na rynek dotarły bowiem doniesienia, że część środków ma zostać przeznaczona na pomoc osobom, mającym problemy ze spłatą kredytów hipotecznych.

Lepsze nastroje panowały natomiast w czasie sesji azjatyckiej – praktycznie wszystkie indeksy rosły powyżej 1%. Zwyżka liderów regionu, czyli chińskiego Hang Seng oraz Shanghai Composite sięgnęła odpowiednio 2,5% i 3,2%. Od rana rosną również giełdy w Europie. Czynnikiem, który ciągnie indeksy w górę jest, podobnie jak w USA, oczekiwanie na pomoc dla amerykańskich kredytobiorców.

Wczorajsza sesja w USA oraz dzisiejsza w Europie pokazują, jak duże niezdecydowanie panuje obecnie na rynkach. Świadczą o tym między innymi reakcje inwestorów na dane makroekonomiczne, jakie w ostatnim czasie napłynęły z największych światowych gospodarek. Pomimo dużo lepszej od oczekiwań dynamiki sprzedaży detalicznej w USA (w styczniu wzrosła ona o 1% m/m wobec przewidywań spadku o 1%), indeksy amerykańskie traciły praktycznie przez całą sesję