PKB w strefie euro spadło o 1,5 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, a o 1,2 proc. z kwartałem sprzed roku – wynika z opublikowanych w piątek wstępnych szacunków Eurostatu dla większości krajów Unii. To znacznie więcej niż prognozowali ekonomiści ankietowani przez agencję Bloomberga, a zarazem jest to najgorszy odczyt od 1995 roku.

Pierwsza recesja w dziesięcioletniej historii euro dosięga wszystkich bez wyjątku, poczynając od francuskiego koncernu samochodowego Renault po niemieckiego producenta oprogramowania dla biznesu, spółkę SAP. Firmy tną zatrudnienie i zmniejszają produkcję. 

Tuzy Eurolandu na kolanach

Szczególnie dotknięte kryzysem są gospodarki europejskich liderów – Niemiec i Francji. Cofnęły się one najbardziej od 20 lat. Niemieckie PKB spadło w czwartym kwartale o 2,1 proc. ( a o 1,6 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem 2007 roku, a francuskie o 1,2 proc. ( minus 1,0 proc. licząc rok do roku). Raporty krajowych urzędów statystycznych mówią o spadkach w Hiszpanii, Włoszech, Holandii i nawet Austrii. Gospodarka brytyjska, która jest największym partnerem handlowym Eurolandu, skurczyła się w ostatnich trzech miesiącach roku o 1,5 proc. Ale Brytyjczycy jeszcze gorzej wypadają w porównaniu z sytuacją sprzed roku, bo spadek PKB na Wyspach podchodzi do prawie minus 2 proc.

Jatka w regionie 

W naszym regionie najbardziej dramatyczna zapaść dotyczy Łotwy, gdzie PKB zapikowało w dół o przeszło 10 proc., sąsiednia Litwa zubożała o 1,4 proc., a węgierskie PKB skurczyło się o 1,0 proc. Na tle tak ponurego krajobrazu wszelkie wzrosty produktu krajowego brutto wyglądają dość wyjątkowo i są zapowiedzią znacznie słabszych wyników w najbliższej przyszłości. Najlepiej wypadają gospodarki Polski i Słowacji. W naszym przypadku zabrakło jeszcze danych z Eurostatu, ale polskie Ministerstwo Gospodarki szacuje wzrost PKB w IV kw. na 3,0 proc. Nie uciągniemy jednak długo, analitycy MG prognozują bowiem w tym roku wzrost PKB najwyżej na poziomie 1,7 proc.

Fatalny popyt podcina produkcję

Wszędzie w Europie siada popyt na wszystkie dobra poczynając od oprogramowania po samochody, Niemiecki SAP, największy na świecie dostawca oprogramowania dla biznesu oświadcz po koniec stycznia, ze likwiduje ponad 3 tys. miejsc pracy i zamraża płace na ten rok. Z kolei sprzedaż samochodów osobowych w Europie spadła w styczniu o 27 proc., czyli w największym stopniu od 20 lat – podało w piątek Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (EAMA) w Brukseli.
Produkcja przemysłowa w krajach strefy euro spadła w grudniu do historycznie niskiego poziomu, co potwierdza pikowanie gospodarek regionu w ostatnim kwartale 2008 roku.

W porównaniu z sytuacja sprzed roku produkcja zmniejszyła się o 12 procent – wynika z opublikowanego w czwartek raportu Eurostatu, unijnej agendy statystycznej. To znacznie więcej o spadku rzędu 9,3 proc., prognozowanego przez ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberg. Jednocześnie jest to najgorszy wynik od 1986 roku, od kiedy gromadzone są dane dla regionu. W ciągu miesiąca – grudzień do listopada – produkcja skurczyła się o 2,6 procent.
Firmy w Eurolandzie zmniejszają produkcję, bo w warunkach globalnego kryzysu finansowego drastycznie spadły zakupy na wszystkie towary, poczynając od samochodów po wyposażenie fabryk. Według prognoz Komisji Europejskiej PKB gospodarki.

Francuski koncern motoryzacyjny PSA Peugeot Citroen oświadczył w środę, ze straty za drugie półrocze będą znacznie większe niż zakładano. Firma planuje większe zwolnienia i ostrzejszy spadek sprzedaży samochodów.

Ratunek w niższych stopach?

”Ostatnie dane makroekonomiczne juz sugerowały drastyczny spadek PKB w czwartym kwartale. I wszystko wskazuje na to, że przed nami jest sztormowa pogoda, co uzasadnia dalsze poluzowanie polityki monetarnej” – oświadczył już w środę Lucas Papademos, wiceprezes Europejskiego Banku Centralnego. „Pod koniec roku gospodarki zatrzymały się idąc w gorszą stronę. Obecne dane to kolejny argument za interwencją EBC” – twierdzi Nick Komis, ekonomista z Fortis Bank w Amsterdamie.

Krach europejskich gospodarek będzie głównym tematem spotkania ministrów finansów i szefów banków centralnych G7 podczas tego weekendu w Rzymie. Sekretarz skarbu USA, Timothy Geithne zamierza podobno zachęcić kolegów ze Starego Kontynentu do podjęcia “śmiałych akcji” dla zahamowania kryzysu gospodarczego i finansowego. Bank of England już zapowiedział, że wystartuje z planem wykupu papierów komercyjnych.