W tym tygodniu rząd ma zająć się przygotowanymi przez Ministerstwo Gospodarki projektami ustaw, których celem jest rozwiązanie problemu opcji walutowych. Jeden z projektów, najbardziej radykalny, zakłada rozwiązanie wszystkich umów na opcje walutowe pomiędzy polskimi firmami a bankami, zawartych po 31 października 2007 r.

- Oznacza to, że polskie banki, które pośredniczyły w sprzedaży opcji, musiałyby przejąć na siebie wszystkie zobowiązania firmy wobec wystawców opcji, którymi są zagraniczne banki. Musiałyby utworzyć na ten cel gigantyczne rezerwy, które zjadłyby całe zyski banków - tłumaczy Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM.

Uważa on, że zagraniczne banki wystawiające opcje, nie zgodzą się na ich umorzenie. Według nieoficjalnych informacji głównymi wystawcami opcji były brytyjski bank HSBC, niemiecki Commerzbank oraz londyńska filia amerykańskiego banku JP Morgan Chase.

Trudno oszacować ewentualne straty polskich banków, gdyż nie wiadomo, jak duże są straty firm na opcjach w związku z ostatnim gwałtownym osłabieniem złotego. Według ostatnich szacunków Komisji Nadzoru Finansowego, straty polskich przedsiębiorstw z tego tytułu mogą wynieść 15 mld zł. Natomiast zdaniem znanego biznesmena i inwestora giełdowego Zbigniewa Jakubasa, jeżeli kurs euro przez najbliższe pół roku będzie się utrzymywał na poziomie około 4,6 zł, straty firm na opcjach mogą wynieść nawet 50 mln zł.

- Na razie odpisy banków z tytułu opcji nie są duże, ale nie wiadomo, kto ma rację w sprawie skali zagrożenia: banki, KNF czy Jakubas - zauważa Materna. Trzy banki, które poinformowały dotychczas o stratach na opcjach, czyli BRE Bank, Bank Handlowy i Millennium, utworzyły na cel łącznie 323 mln zł rezerw. Zdaniem Fernando Bicho, członka zarządu Banku Millennium, który z tytułu opcji utworzył już rezerwy w wysokości 152 mln zł, początkowo bank miał 200 klientów z takimi umowami, a obecnie jest ich około 100.

- Najdłuższe terminy zapadalności sięgają połowy 2010 roku - powiedział Bicho.

Jeżeli więc ustawa o rozwiązaniu opcji weszłaby w życie, w pesymistycznej wersji banki musiałyby utworzyć 50 mld zł rezerw. To prawie cztery razy tyle ile szacowany zysk całego sektora bankowego w 2008 r. - Z powodu rezerw na umowy opcyjnie ten rok sektor bankowy zamknąłby stratami w wysokości 30-40 mld zł, które musiałby wyrównać z kapitałów własnych. A fundusze własne całego sektora to 80 mld zł - mówi prezes jednego z banków.

Jednak ani analitycy, ani bankowcy nie wierzą w tak czarny scenariusz. - Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Sejm przyjął ustawę w takim kształcie. Nawet nie podejmuję się ocenić, jakie skutki miałoby unieważnienie tych umów. Po prostu w to nie wierzę - mówi Marek Juraś, szef działu analiz DM BZ WBK. Zdaniem Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Związku Banków Polskich, projekt ustawy jest niekonstytucyjny i podważyłby wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej jako kraju o stabilnym prawie i respektującego zobowiązania wynikające z obowiązujących umów.

Wątpliwości co do propozycji resortu gospodarki mają też inni przedstawiciele rządu. Minister finansów Jacek Rostowski w wypowiedziach prasowych także zwracał uwagę na to, że projekt ustawy może być niezgodny z konstytucją. Zdaniem prezesa ZBP unieważnienie opcji wywołałoby lawinę pozwów wobec Skarbu Państwa. - W ostatecznym rozrachunku wszystkie koszty poniósłby podatnik, a na unieważnieniu opcji zyskałyby jedynie firmy, które spekulowały, nierzadko oszukując swoich partnerów z banków, zawierając umowy z kilkoma równocześnie - dodaje Pietraszkiewicz.

50 mld zł rezerw musiałyby utworzyć banki, gdyby weszła w życie ustawa rozwiązująca opcje