W normalnych warunkach osłabienie złotego byłoby pozytywne dla rynku akcji. Z punktu widzenia inwestorów zagranicznych akcje są bowiem tańsze, a gospodarka bardziej konkurencyjna - mówi Marcin Materna, szef analityków Millennium Dom Maklerski. - Mamy jednak problem z opcjami. Nikt nic nie wie na pewno, a więc nie sposób ocenić, jakie niosą one ryzyko dla firm, banków i gospodarki. W tej sytuacji nie można wykluczyć, że złoty kompletnie się załamie, bo na przykład nie uda się sprzedać jakiejś emisji euroobligacji. A skoro jest takie ryzyko, nikt z zachodnich inwestorów nie będzie kupował polskich akcji - mówi Marcin Materna.

Przez ostatnie lata trwał systematyczny odpływ pieniędzy z zagranicznych funduszy inwestujących na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej. Wcześniej ten odpływ równoważył napływ na rynek złotych, które Polacy wpłacali do funduszy inwestycyjnych. Ostatnio jednak to zagranica ma największy wpływ na rynek.

Jak wyliczyli analitycy Unicredit CAIB, w ciągu 13 tygodni zachodnie fundusze wycofały z giełd w Europie Wschodniej i Środkowej 1,1 mld dol., z czego 352 mln w tym roku. Gros z tych pieniędzy odpłynęło z rynku rosyjskiego. Z danych Unicredit CAIB wynika, że o ile na koniec I połowy 2008 r. saldo napływu i wypływu pieniędzy z funduszy inwestujących na rynkach wschodzących Europy było w okolicach zera, to w II połowie roku odpływy zaczęły przeważać. W tym samym czasie zaczęło się osłabienie złotego. Od lipca 2008 r. złoty zaczął tracić do dolara i euro. Co ciekawe - według mediów - na lato przypadało apogeum kupowania przez polskie firmy opcji walutowych, które teraz są przyczyną ich strat, a czasami nawet bankructwa.

- Z moich obserwacji wynika, że WIG20 przeliczony na dolar wyprzedzał ruch indeksu liczonego w złotówkach - mówi GP jeden z analityków.

Dolarowy i wyrażony w euro WIG20 zaczęły wyraźnie tracić w sierpniu 2008 r. i ich szybki spadek trwał do początku listopada 2008 r. Pierwsza silna fala załamania złotowego indeksu WIG20 zaczęła się w październiku. W tym roku spadek kursu złotego sprawia, że straty WIG20 wyliczanego w euro i dolarach są głębsze niż indeksu w złotych. Od końca 2008 roku WIG20 do 12 lutego WIG20 spadł o 15,8 proc. W tym samym czasie dolarowy WIG20 stracił 21,1 proc., a liczony w euro spadł o 30,1 proc.