„Parę lat temu rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że fintechy zmienią świat i wymuszą zmiany. W tym momencie nazwałbym to jednak bardziej symbiozą i współpracą niż jakąś walką i rewolucją” – ocenia Bolesławski.

„Uczestnicząc w tym całym nowym porządku widzimy, że fintechy rozwijają się do pewnego etapu, a potem poszukują wsparcia banku. Dla części z nich jest to wręcz cel sam w sobie - zbudować taką skalę biznesu, albo zaleźć taki pomysł, żeby móc się sprzedać częściowo tej instytucji finansowej i zmonetyzować to, co się już wydarzyło” – mówi wiceprezes ING Banku Śląskiego.

Bolesławski podkreśla, że jego bank często sam zgłasza się do fintechów. „Obserwujemy rynek, poszukujemy rozwiązania, które zaspokoi konkretną potrzebę klienta. Tylko wtedy to ma sens" – zaznacza.

Według niego, czwarta rewolucja przemysłowa wymusi zmiany w całej bankowości. Jednak człowiek nie zniknie z interakcji z bankiem. „Nawet jeśli maszyna zda test Turinga, czyli będzie nierozpoznawalna i mylona z człowiekiem, to nadal nie będzie miała w sobie empatii” – twierdzi wiceprezes ING. „Tą dozę empatii przekaże tylko człowiek” – dodaje.

Zobacz całą rozmowę:

Bolesławski: Nawet jeśli maszyna zda test Turinga, człowiek nie zniknie z interakcji z bankiem