- W najbliższych tygodniach za euro będzie trzeba zapłacić nawet 5 zł, za dolara 4, a za franka przynajmniej 3,3 zł - mówi Grzegorz Mielcarek, doradca inwestycyjny z funduszu Investors TFI. - Trudno powiedzieć, gdzie jest teraz dno złotego – pisze dziennik „Polska”.

Słaby złoty to katastrofa dla osób spłacających kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich. Ich raty gwałtownie rosną. Na przykład osoba, która na początku ubiegłego roku zaciągnęła 300 tys. zł kredytu we frankach na 30 lat, płaciła początkowo ratę w wysokości 1460 zł. Do dzisiaj miesięczne zobowiązanie wzrosło do 1620 zł - obliczył Open Finance.

- Słaby złoty opłaca się tylko eksporterom, którzy mogą więcej zarabiać, sprzedając swoje towary za granicą - mówi Krzysztof Rybiński, partner Ernst & Young. - Jednak słaby złoty może doprowadzić do destabilizacji gospodarki, bo firmy, które już traciły na opcjach, teraz zaliczą jeszcze większą stratę i możemy zobaczyć wiele upadłości - dodaje.

Więcej w dzienniku „Polska”