To już druga decyzja odmawiająca Sądowi Okręgowemu w Krakowie przeniesienia sprawy do sądu w Warszawie. W marcu na przeniesienie procesu do Warszawy nie zgodził się krakowski Sąd Apelacyjny. W maju krakowski SO z urzędu przekazał do SN wniosek dwojga niepełnosprawnych współoskarżonych o przeniesienie procesu do Warszawy.

"Sąd Najwyższy 6 czerwca postanowił wniosku nie uwzględniać" - powiedział PAP w poniedziałek Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.

Jak poinformował, w argumentacji wniosku - jako przesłanki, które "ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości" miałyby przemawiać za przekazaniem sprawy innemu sądowi równorzędnemu - krakowski sąd wskazał, że spośród dziewięciorga oskarżonych, dwoje jest osobami całkowicie niewidomymi. Niewidomi oskarżeni opowiadali się za przekazaniem sprawy do Warszawy argumentując, że znają topografię stolicy, natomiast Krakowa nie znają wcale.

SN uznał jednak, iż stan zdrowia obojga oskarżonych nie uniemożliwia im udziału w rozprawie, a Kodeks postępowania karnego, z wyjątkiem obligatoryjnej obrony, nie przewiduje innych specjalnych uprawnień dla niewidomych oskarżonych. Jak wskazał SN, jeżeli rzeczywiście ci oskarżeni chcą brać udział w rozprawach, a oczywiście leży to w ich interesie, winni zapewnić sobie pomoc w przybyciu do sądu ze strony innych osób, chociażby innej współoskarżonej - odpowiednio ich córki i siostry.

W ocenie SN uwzględnienie wniosku SO w Krakowie "naruszyłoby interes wymiaru sprawiedliwości". "Ze względu na szczególną zawiłość sprawy, zaangażowanych zostało do jej rozpoznania trzech sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie. Omawiana sprawa jest bardzo obszerna przedmiotowo i podmiotowo, kolejne występowanie przez sąd właściwy o jej przekazanie innemu sądowi (...) wywołuje wrażenie chęci uchylenia się od jej rozpoznania" - zaznaczono w uzasadnieniu decyzji SN nieuwzględniającej wniosku o przekazanie sprawy.

W marcu Sąd Apelacyjny nie uwzględnił argumentów o ekonomice procesowej, przemawiającej – zdaniem SO - za przeniesieniem procesu. Uznał, że liczba świadków spoza okręgu krakowskiego nie jest przeważająca.

Marcin Dubieniecki (wyraził zgodę na podawanie nazwiska - PAP) został oskarżony przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie wraz z ośmioma innymi osobami m.in. o wyłudzenia 14,5 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitzacji Osób Niepełnosprawnych i pranie pieniędzy. Zdaniem prokuratury Marcin Dubieniecki i Wiktor D. kierowali zorganizowaną grupą przestępczą, a pozostałe osoby uczestniczyły w niej w różnych aspektach i w różnym zakresie.

Grupa działała od 1 maja 2012 r. do 23 sierpnia 2015 r. i wyłudziła 14,5 mln zł z PFRON oraz usiłowała wyłudzić kolejne 500 tys. zł. Dwaj główni oskarżeni mają również zarzuty udziału w procederze prania pieniędzy.

Jak informowała krakowska prokuratura, śledztwo w tej sprawie zostało zainicjowane zawiadomieniem inspektora pracy i dotyczyło na początkowym etapie działalności krakowskiej spółki z o.o. Jednak gromadzone kolejno dowody: dokumenty z akt rejestrowych, rachunków bankowych, kontroli inspekcji pracy, organów finansowych i PFRON oraz zeznań świadków wykazały powiązania z innymi podmiotami gospodarczymi i osobami.

Dowody te wykazały, że adwokat Marcin Dubieniecki i jego kuzyn Wiktor D. byli twórcami zorganizowanej grupy przestępczej, która pod pozorem prowadzenia działalności gospodarczej spółek prawa handlowego i zatrudniania osób niewidomych dokonywała oszustw na szkodę PFRON i innych przestępstw - stwierdziła prokuratura.

Mechanizm przestępstwa polegał na pozorowaniu zatrudnienia osób niepełnosprawnych i wyłudzaniu dofinansowania do ich wynagrodzenia. Odzyskiwanie środków z dofinansowania od niepełnosprawnych zatrudnionych polegało z kolei na sprzedaży niepełnosprawnym akcji seszelskiej spółki. Należność za akcje potrącano im z wynagrodzenia.

Warunkiem podpisania umowy o pracę było posiadanie orzeczenia o znacznym stopniu niepełnosprawności z powodu dysfunkcji wzroku, co umożliwiało również uzyskanie dodatku w wysokości 600 zł miesięcznie. Kolejnym warunkiem zawarcia umowy o pracę było podpisanie umowy kupna akcji zagranicznej spółki. Należność za akcje spłacana była w 12 miesięcznych ratach po 1,3 tys. zł; zatrudniany pracownik musiał także podpisać zgodę na potrącanie mu pensji tej kwoty. Faktyczne wynagrodzenie pracownika wynosiło ok. 400 - 500 zł miesięcznie.

Osoby niepełnosprawne były informowane, że ich jedynym obowiązkiem jest zgłoszenie gotowości pracy i wykonywanie dużej liczby połączeń telefonicznych, bez względu na rodzaj połączenia, a wynagrodzenie jest adekwatne do ich pracy.

Zdaniem prokuratury, wykorzystywane w procederze spółki nie spełniały wymogów do uzyskania dofinansowania, a kierujący grupą podejrzani instrumentalnie wykorzystali niepełnosprawność zatrudnianych osób do wyłudzenia środków z PFRON. Zaspokajali z nich własne, typowo konsumpcyjne potrzeby, jak płatności w lokalach gastronomicznych, usługi kosmetyczne lub bilety na turnieje tenisowe; a także inwestycyjne, jak płatności za usługi lub pozorowanie działalności gospodarczej - wskazuje prokuratura.(PAP)

autorzy: Anna Pasek, Marcin Jabłoński