Horst Seehofer przygotował dokument, który ma zmienić niemiecką politykę migracyjną. Dokładna treść wciąż nie jest znana. Jednak politycy bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), której szefem jest Horst Seehofer, przekonują, że w centrum nowej koncepcji znajduje się zasada deportacji migrantów, którzy przekraczają granicę Niemiec, choć już wcześniej zostali zarejestrowani w innym państwie unijnym. Deportacja spotka również osoby, które przedostaną się na terytorium Niemiec bez dokumentów tożsamości.

Propozycja Seehofera to powrót do przestrzegania Konwencji dublińskiej, czyli rozporządzeń unijnych, które regulowały, w jaki sposób obywatele państw trzecich mogą ubiegać się o azyl na terenie UE. Niemcy przestały stosować unijne przepisy w epicentrum kryzysu migracyjnego. Decyzją Angeli Merkel w latach 2015 i 2016 setki tysięcy osób, także tych zarejestrowanych już wcześniej w innych państwach, np. Grecji lub Austrii, ponownie złożyły wniosek i pozostały na terytorium Niemiec.

Choć spór pomiędzy siostrzanymi partiami dotyczy ogólnokrajowej polityki migracyjnej, to jego przyczyny leżą na południu Niemiec. Regionalna aktywność CSU ogranicza się tylko do Bawarii, gdzie od 60 lat sprawuje niepodzielne rządy. W wyborach do Bundestagu w 2017 r. CSU zdobyło najwięcej mandatów w Bawarii, ale straciło część wyborców na rzecz narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec, której osią programu jest krytyka polityki migracyjnej Angeli Merkel. 14 października br. w landzie odbędą się wybory lokalne. Zbliżający się termin głosowania i nieustannie dobre notowania Alternatywy powodują, że kurs CSU w sprawie migracji i uchodźców radykalizował się w ostatnich miesiącach, aby w końcu osiągnąć stan otwartej konfrontacji z Angelą Merkel.

Seehofer zdaje sobie również sprawę, że społeczeństwo niemieckie jest coraz mniej przychylne migrantom. Od kwietnia trwa śledztwo w sprawie bezpodstawnych decyzji o przyznaniu azylu w Bremie. Śledczy podejrzewają korupcję. Ostatnie tygodnie to także kolejne informacje o napaściach i morderstwach z udziałem migrantów. Duże poruszenie wzbudziła sprawa Susanny F., 14-latki zgwałconej i zamordowanej w maju w Wiesbaden przez 20-letniego Irakijczyka. Z sondażu przeprowadzonego w ubiegłym tygodniu przez ARD wynika, że 86 proc. ankietowanych domaga się bardziej konsekwentnych deportacji osób, których prośba o azyl została odrzucona. 62 proc. zgadza się ze stwierdzeniem, że migranci bez dokumentów tożsamości nie mogą wjechać do Niemiec.

Politycy CSU grożą, że plan Seehofera zostanie wdrożony również bez zgody Merkel, gdyż polityka migracyjna leży w kompetencjach MSW. Ewentualne wypowiedzenie posłuszeństwa kanclerz będzie wielkim zagrożeniem dla koalicji CDU/CSU z SPD, która powstawała w wielkich bólach i przy niezadowoleniu partyjnych dołów. Socjaldemokraci nie zgadzają się na zaostrzenie polityki migracyjnej i popierają Merkel w poszukiwaniu rozwiązania na poziomie unijnym.

28 czerwca rozpocznie się szczyt unijny w Brukseli. Do tego czasu Merkel musi znaleźć w UE chętnych do podjęcia wspólnych kroków. Po wygranych przez eurosceptyków wyborach w Austrii i Włoszech o porozumienie na poziomie europejskim może być jednak równie trudno, co o załagodzenie sporu kanclerz z własnym ministrem.

>>> Czytaj też: "FT": Polska i UE zmierzają w stronę starcia w sporze o praworządność