Z tytułu rozliczonych kontraktów walutowych na koniec grudnia 2008 r. firma miała 442 tys. zł straty, a wpływ szacowanej ujemnej wyceny nierozliczonych kontraktów walutowych na jej wynik finansowy w ubiegłym roku wynosi 29,3 mln zł.

Według doniesień prasowych, prezes spółki, Maciej Duda, deklarował wcześniej, że nie zawierał opcji walutowych. Teraz tłumaczy, że stwierdzenie o braku opcji walutowych było skrótem myślowym, dotyczącym spekulacyjnych transakcji na opcjach.

To wyjaśnienie nie przekonuje Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, które zwróci się do rady nadzorczej PKM Duda, o pociągnięcie zarządu do odpowiedzialności na drodze cywilnej oraz karnej za działanie na szkodę spółki i wprowadzenie inwestorów w błąd. Chce m.in., aby zarząd pokrył straty firmy z własnych środków. Zgodnie z Kodeksem Spółek Handlowych, akcjonariusze mają prawo do wystąpienia z takimi roszczeniami dopiero po roku od ujawnienia działań będących ich podstawą. Niemal 54 proc. papierów spółki należy do akcjonariuszy mniejszościowych.

- Jeśli rada nadzorcza nic nie zrobi, po roku sami wystąpimy do sądu. To sprawa skandaliczna, która podważa zaufanie inwestorów do rynku kapitałowego. Zamierzamy doprowadzić ją do końca. Jesteśmy przygotowani, że postępowania mogą potrwać kilka lat - mówi Piotr Cieślak, wiceprezes SII.

Chce też, aby rada złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez zarząd przestępstwa dotyczącego m.in. zatajenia prawdziwych danych i wyrządzenia szkody majątkowej. SII również przygotowuje zawiadomienie do prokuratury. Inwestorzy instytucjonalni w PKM Duda z dystansem podchodzą do inicjatywy SII, które liczy, że przyłączą się do działań.

- Komunikat spółki był dla nas niemiłym zaskoczeniem, zwłaszcza w świetle wcześniejszych deklaracji zarządu firmy. Analizujemy sytuację i jej wpływ zarówno na spółkę, jak i nasze ewentualne dalsze działania. Nie chcemy działać pod wpływem emocji, w tym personalnych wobec zarządu. Najważniejsza jest inwestycja w akcje spółki oraz wartość, jaką dostarczamy przez transakcje giełdowe klientom naszego funduszu emerytalnego - mówi Paweł Wróbel, rzecznik Generali PTE, które kontroluje nieco ponad 10 proc. akcji firmy.

Sytuacji w PKM Duda nie komentuje też PKO TFI, właściciel ok. 5 proc. papierów.

Przedstawiciele funduszy nie spodziewają się, aby sprawa Dudy lub innych spółek, które inwestowały w opcje tylko z powodów czysto spekulacyjnych skłoniła je do takich działań, jakie zapowiada SII.

- Wątpię, aby inwestorzy instytucjonalni dochodzili roszczeń. Z naszego punktu widzenia wygląda to najczęściej tak, że głosujemy nogami. Jeśli coś się nam w spółce nie podoba, sprzedajemy akcje, zamiast wdawać się w dyskusje z zarządem - mówi członek zarządu jednego z krajowych TFI.

- Fundusze zaangażowałyby się w takie sprawy tylko mając pewność wygranej - dodaje zarządzający z jednego z największych TFI w Polsce.

Według Marcina Materny z Millennium DM, jednym z efektów nietrafionych transakcji walutowych powinny być głębokie zmiany w zarządach spółek na walnych zgromadzeniach podsumowujących 2008 rok.

- Inwestorzy powinni jak najgłośniej i najczęściej dopominać się o swoje prawa i jak najczęściej. Nie może być tak, że inwestorzy większościowi, szczególnie w tych dużych spółkach, robią co chcą, a rolą mniejszościowych jest bierne przyglądanie się. To trzeba piętnować. W Polsce jest niedobra praktyka nieliczenia się z inwestorami mniejszościowymi, podczas gdy zarząd powinien bać się ich działań - mówi Marcin Materna.