Ankiety sugerują, że co druga osoba chce oszczędzać. Jednak rzeczywistość jest nieco inna. Udział dochodów utrzymywanych przez Rosjan jako oszczędności jest obecnie na poziomie najniższym od czasu, gdy prezydent Władimir Putin doszedł do władzy w 2000 r.

"Ludzie rozumieją, że dobrze jest oszczędzać, ale po prostu nie mają wystarczających zasobów" – powiedziała agencji Bloomberg Marina Krasilnikova, kierownik departamentu badań nad konsumpcją i standardami życia w centrum Levada w Moskwie.

Co gorsza, najnowsze dane pokazują spowolnienie wzrostu płac realnych i znaczą obniżkę dochodów do dyspozycji. W tej sytuacji, aby nie obniżać poziomu życia, Rosjanie muszą się zadłużać. W ostatnim kwartale handel hurtowy i detaliczny miał zerowy wkład w 1,3-proc. wzrost produktu krajowego brutto Rosji. 

Wyniki r/r maj 2018 kwiecień 2018
Sprzedaż detaliczna 2,40% 2,70%
Płaca realna 7,30% 7,60%
Bezrobocie 4,70% 4,90%
Rzeczywisty dochód rozporządzalny 0,30% 5,70%

Sytuacją rosyjskich gospodarstw domowych zainteresował się prezydent Putin. Ponownie wybrany w marcu na rekordową czwartą kadencję zapowiedział "decydujący przełom" w standardach życia rosyjskiego społeczeństwa i nakazał rządowi, by do 2024 r. zmniejszył ubóstwo o połowę. A dysproporcje w zamożności gospodarstw domowych w Rosji są ogromne.

Spośród największych gospodarek świata tylko Stany Zjednoczone mają obecnie koncentrację majątku gospodarstw domowych porównywalną z Rosją - informuje Credit Suisse Group AG.

Jak duże jest rozwarstwienie rosyjskiego społeczeństwa, najlepiej pokazują ich oszczędności. W pierwszym kwartale bieżącego roku tylko depozyty o wartości miliona rubli (czyli około 15,7 tys. USD) lub więcej wzrosły, wynika z danych z państwowej Agencji Ubezpieczeń Depozytów. Natomiast oszczędności mniej zamożnych Rosjan kurczyły się i to znacznie. Średnia wartość rachunku oszczędnościowego w Rosji (stan na 1 kwietnia 2018) to 167 600 rubli (około 2,6 tys. USD). Prawie dwie trzecie Rosjan twierdzi, że ich rodziny nie mają oszczędności, wynika z sondażu przeprowadzonego dla banku centralnego w maju.

Rosnące nierówności społeczne nękają Rosję od czasu upadku Związku Radzieckiego, czyli od ponad ćwierć wieku. Sytuacja uległa pewnej poprawie w latach boomu naftowego. W tym czasie w Rosji klasa średnia podwoiła się do ponad 60 proc. populacji, co sprawiło, że popyt konsumpcyjny stał się dodatkowym motorem gospodarki.

Jak pokazują dane centrum badawczego NAFI, obecnie klasa średnia jest w odwrocie. Teraz tylko 19 procent Rosjan uważa się za klasę średnią, co oznacza, że mogą sobie pozwolić na zakupy, takie jak meble czy sprzęt gospodarstwa domowego. 

Według krajowej firmy ratingowej ACRA, Rosjanin, aby był zaliczony do klasy średniej (czyli kupić wszystkie niezbędne towary, wyjechać za granicę, zaoszczędzić pieniądze i być w stanie zaciągnąć kredyt samochodowy i kredyt hipoteczny) musi zarabiać co najmniej 60 tys. rubli miesięcznie - prawie 40 proc. więcej niż wynosiło średnie wynagrodzenie nominalne w kwietniu. 

>>> Czytaj też: Przez podniesienie wieku emerytalnego Putin zanotował największy spadek poparcia od 2014 roku