Żegna się pani z HGW.

Żegnam. Zżyłam się z HGW. Sześć lat, czterdzieści premier. Kiedyś dostawało się rolę Chrystusa i całe życie się ją grało. Ja dostałam rolę HGW i byłam nią dwie kadencje. Teraz pani Hanna przestaje być prezydentką, odchodzi z ratusza, a więc dla mnie to koniec postaci. Dziwnie. Bardzo dziwnie. Czasami czuję, że już nie wiem, co jest prawdą, co kreacją. Czy ona rzeczywiście spojrzała w oczy dzikowi i pomyślała, że przegapi życie, leżąc na plaży naturystów w Wawrze...

Pani Agnieszko...

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

To są fantazje, jak się tę fasadę HGW skruszy, jak się spojrzy na prezydentkę naprawdę i zobaczy, jak jest podłączona do natury. Z „Pożaru” na „Pożar” coraz bardziej ją rozbierałam, sprawdzałam, co jest pod tą fasadą, którą widzimy na co dzień. Nie raz została przyłapana w ogrodzie, w swojej winnicy w Wawrze. Zresztą coraz częściej uciekała do tego ogrodu, do bycia sobą. Teraz kończy się ta trzecia kadencja, nareszcie się kończy. HGW może być w końcu sobą. Może objąć patronatem Paradę Równości, zaprzyjaźnić się ze środowiskiem LGBT, zamieszkać z drag queenami w klubie, zostać drag kingiem i występować nago na rowerze veturilo w fontannach... Dawać absolutne show. Zresztą, poza wszystkim rzucił ją mąż, Andrzej z Wawra.

W „Pożarze”?

Oczywiście, że w „Pożarze”.

Cały wywiad przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej