GUS podał wczoraj, że produkcja w pierwszym miesiącu tego roku spadła o 14,9 proc. Tak, jak w poprzednich miesiącach za wynik odpowiadają przede wszystkim branże eksportowe. Najgorzej wygląda sytuacji w produkcji metali - obniżyła się ona o ponad 40 proc. w porównaniu ze styczniem ubiegłego roku. Niewiele lepiej ma się motoryzacja, gdzie spadek wyniósł 36,3 proc.

- Decydujący wpływ na wynik produkcji w styczniu miało załamanie popytu zagranicznego. Widać, że produkcja spada najsilniej w tych branżach, gdzie duża część sprzedaży idzie na eksport. Choć stopniowe osłabianie się popytu krajowego też ma już swoje znaczenie - mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

- Na niski wynik styczniowej produkcji wpłynęły m.in. kontynuowane przestoje produkcji w niektórych branżach, ponadto dodatkowym negatywnym czynnikiem mogły być ograniczenia w dostawach gazu do niektórych zakładów w związku z konfliktem pomiędzy Ukrainą i Rosją - uważa Monika Kurtek, ekonomistka Banku BPH.

Zdaniem Łukasza Wojtkowiaka z banku Millennium w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na wyhamowanie tego negatywnego trendu. - Sytuacja może się poprawić dopiero pod koniec roku, gdy zaczną się poprawiać perspektywy wzrostu gospodarczego. Na razie spodziewałbym się dalszego ograniczania produkcji, co będzie miało negatywne przełożenie na rynek pracy - mówi Łukasz Wojtkowiak.

Według analityków takie tempo spadku produkcji, jakie mieliśmy w styczniu, może oznaczać ostre hamowanie dynamiki wzrostu PKB w I kwartale. O ile pod koniec ubiegłego roku wynosiła ona około 3 proc., o tyle w pierwszych trzech miesiącach 2009 roku może to być około 1 proc.

- Zapewne w lutym skala spadku produkcji będzie zbliżona do styczniowej. Na razie nie zmieniamy naszych prognoz PKB. I kwartał będzie bardzo słaby, Wzrost gospodarczy będzie mieścił się w przedziale między zero a 1 proc. - mówi Piotr Bujak. - Nasza prognoza wzrostu PKB w I kwartale to na razie 1 proc. Istnieje jednak bardzo duże ryzyko, że ten wskaźnik będzie niższy, na co wskazują wczorajsze dane GUS - dodaje Łukasz Wojtkowiak.

Według ekonomisty banku Millennium wzrost PKB w całym roku wyniesie około 1,9 proc. - Istnieje bardzo duże ryzyko niższego wyniku. Perspektywy pogarszają się, z każdym miesiącem kolejne dane są coraz gorsze. Ale jeszcze nie jest tragicznie. Jest szansa na zachowanie dość przyzwoitego wyniku na tle pozostałych krajów, choć w dużym stopniu zależy to od uwarunkowań na rynkach międzynarodowych - mówi Wojtkowiak.