Kompleksowe usługi

Sama naprawa obuwia czy dorabianie kluczy, zresztą podobnie jak usługa grawerowania czy ksero, może być nieopłacalna. Ale oferowanie ich wszystkich naraz, w połączeniu z laminowaniem dokumentów, wymianą baterii w zegarkach, wyrobem pieczątek, wizytówek może dawać niezłe profity. Wysokość zysku jest jednak uzależniona od lokalizacji punku. Są to w zdecydowanej większości niedrogie usługi, dlatego trzeba mieć w miesiącu kilkuset klientów, by punkt był opłacalny.

- Najlepsze są centra handlowe. Stały napływ klientów przez 12 godzin dziennie powoduje, że niektóre punkty prosperują naprawdę świetnie - mówi Wojciech Sierocki ze spółki Cezar, która rozwija wielousługowe punkty na zasadzie franczyzy.

Dobrą lokalizacją są też osiedla mieszkaniowe. Wówczas jednak nasza klientela zostanie ograniczona do okolicznych mieszkańców, co ograniczy zyski w porównaniu z centrum handlowym. Jeśli chcemy natomiast działać na bazarze, to musimy wziąć pod uwagę, że z powodu ograniczonej powierzchni w istniejących na jego terenie pawilonach nie uda się zgromadzić zbyt wielu maszyn. Nasze usługi będą musiały zostać ograniczone.

- Polecam usługi szewskie oraz dorabianie kluczy. Mają one zdecydowanie największe powodzenie wśród klientów - mówi Wojciech Sierocki. Jeśli jednak chcemy oferować inne usługi, jak na przykład ksero, grawerowanie czy bindowanie, to zdecydowanie lepiej poszukać lokalu w centrum miasta.

- Jeden z naszych punktów znajduje się w centrum Warszawy. Słynie on z usług poligraficznych. Każdego dnia można w nim spotkać pracowników z okolicznych biur, szkół lub zwykłych przechodniów, którzy potrzebują skserować dokumenty na własne potrzeby czy do urzędu, wyrobić wizytówkę, pieczątkę - wyjaśnia Marta Krajewska z Kray-Grey. Według niej usługa dorabiania kluczy, choć nadal jest popularna, to w związku z upowszechnianiem się elektronicznych zamków powoli zaczyna notować odpływ klientów.

- Dlatego lepiej traktować ją jako uzupełnienie oferty - uważa.

Minimum 20 mkw.

Aby w lokalu pomieściło się kilka maszyn do wykonywania różnych usług, a przy tym, by pozostał on funkcjonalny, musi posiadać powierzchnią minimum 20-25 mkw. - Za taką powierzchnię w centrum handlowym trzeba zapłacić średnio 50 euro za mkw. - informuje Wojciech Sierocki. Przy głównej ulicy miasta tej samej wielkości lokal można znaleźć o 20-30 proc. taniej. A jeszcze mniej zapłacimy za jego wynajęcie na terenie osiedla mieszkaniowego.

Innym minusem są umowy najmu, które najczęściej są zawierane na pięć lat. Po tym czasie zarządca obiektu albo przedłuży, albo nie umowę z dotychczasowym właścicielem lokalu. Zarządy przekazują lokal w stanie surowym. Do tego oczekują jego wykończenia na wysokim standardzie, co podraża koszty uruchomienia działalności w centrum handlowym. Dlatego, jeśli myślimy o otwarciu biznesu na terenie galerii handlowej, lepiej zrobić to za pośrednictwem działającej na rynku sieci franczyzowej.

- My, jako franczyzodawca, podpisujemy umowę na wynajem lokalu z zarządcą obiektu. Bierzemy też na siebie koszty jego wykończenia i wyposażenia. Umowa z franczyzobiorcą jest zawierana natomiast na okres minimum jednego roku - wyjaśnia Wojciech Sierocki. Franczyzobiorca, jak dodaje, partycypuje jedynie tylko w niektórych wydatkach, jak kaucja za wynajem powierzchni, zakup maszyn czy zatowarowanie.

Bez doświadczenia

Franczyza będzie również dobrym rozwiązaniem dla osób, które nie mają doświadczenia w branży. - Oferujemy bezpłatne szkolenia naszym partnerom. Po stronie franczyzobiorcy leży jedynie opłacenie kosztów zakwaterowania, jeśli jest spoza Warszawy, gdzie wyłącznie je organizujemy - podkreśla Wojciech Sierocki. Najważniejsze jest doświadczenie w usługach szewskich.

- Klienci przynoszą często zupełnie nowe buty, niekiedy warte nawet ponad 1 tys. zł. Nie mając doświadczenia w podzelowaniu czy rozciąganiu obuwia można je łatwo uszkodzić - zauważa Wojciech Sierocki. W przypadku dorabiania kluczy doświadczenie nie jest już tak istotne. Obsługa maszyn jest prosta. Powinien każdy sobie z nią poradzić po przeczytaniu instrukcji obsługi opracowanej przez producenta.

- Problem może stanowić znalezienie odpowiedniej surówki, czyli klucza, który będzie podobny do tego, który mamy podrobić. A wybierać jest z czego. Pracownik zatrudniony w naszej sieci ma do dyspozycji 8 tys. kluczy - zauważa Wojciech Sierocki. Uwaga - na dorabianie kluczy z atestem potrzebne jest zezwolenie od producenta.

Do 80 tys. zł obrotu

Prowadząc punkt na osiedlu czy bazarze, można liczyć na obrót rzędu 6-8 tys. zł miesięcznie. Po odliczeniu kosztów związanych w wynajęciem lokalu, jego eksploatacją, zakupem materiałów na rękę zostaje około 3 tys. zł. W centrum handlowym, ze względu na długie godziny otwarcia obrót kształtuje się od 10 do nawet 80 tys. zł miesięczne. Koszty utrzymania takiej placówki są jednak wyższe. Trzeba zatrudnić dodatkowych pracowników - przynajmniej czterech. Koszty z tym związane to około 15 tys. zł.

- Gdy obrót wynosi 10 tys. zł miesięcznie, to znaczy, że do biznesu trzeba dokładać. Obrót na poziomie 25 tys. zł miesięcznie zapewnia już zysk, a powyżej tej kwoty bardzo dobre zarobki - wylicza Wojciech Sierocki.