W ostatnich miesiącach to właśnie sektor finansowy ciągnął w dół indeksy na warszawskiej giełdzie. Kryzys finansowy, załamanie się rynków kredytów hipotecznych, pogorszenie wyników finansowych banków w ostatnim kwartale 2008 roku i ostatnie zamieszanie z nierozliczonymi opcjami walutowymi sprawiły, że przecena dotknęła niemal wszystkie banki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Kapitalizacja największych banków - PKO BP i Pekao - w ostatnich miesiącach spadła o 60-70 proc. Na początku tygodnia oliwy do ognia dolał raport agencji ratingowej Moody's, w którym agencja wyraziła obawę, że Europę Wschodnią kryzys dotknie bardziej niż inne kraje. To kosztowało kursy akcji naszych banków kolejne 20 proc., w efekcie akcje PKO BP spadły do poziomu ceny emisyjnej z jesieni 2005 r., a kurs Pekao znalazł się na poziomie najniższym od 2001 r.

Chętni są, bo tanio

- W tej sytuacji nie dziwi fakt, że mimo braku przesłanek na poprawę sytuacji ekonomicznej kraju znaleźli się chętni na wyjątkowo tanie akcje - zauważa Tomasz Bursa, analityk firmy Ipopema Securities. Rzeczywiście, od półtorej sesji na rynku dominowali inwestorzy handlujący akcjami największych banków. W środę ponad 70 proc. całego obrotu - ponad 2 mld zł - generowały banki z WIG20: PKO BP, Pekao, BZ WBK i BRE. Także podczas wczorajszej sesji w centrum uwagi znajdowały się akcje największych banków: kurs PKO BP wzrósł w czwartek o 5,95 proc., akcje Pekao zyskały 14,52 proc., a BRE 10,82 proc. Dzięki bankom indeks WIG20 dźwignął się do poziomu 1405,94 pkt., rosnąc w czwartek o 5,1 proc.

Na razie to spekulacja

Czy ostatnie wzrosty i większe zainteresowanie akcjami banków mogą oznaczać powrót trwałego sentymentu do sektora finansowego.

- Wzrosty należy wiązać z chęcią odreagowania bardzo silnej przeceny, którą chce wykorzystać kapitał spekulacyjny. Największym zainteresowaniem cieszą się akcje dużych spółek o dużej płynności, na których można szybko zrealizować duże zyski. Stąd takie zainteresowanie bankami - uważa Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku. Jego zdaniem trudno jednak mówić o stabilizacji i jakimś trwalszym trendzie wzrostowym.

- Na napływ długoterminowych inwestorów przyjdzie nam jeszcze poczekać parę miesięcy. Do tego czasu będziemy mieli do czynienia z gwałtownymi spekulacjami - dodaje Adamiec.

Jednak zdaniem Marka Jurasia, szefa analiz DM BZ WBK, ostatnie wzrosty mogą być preludium do trwalszej hossy, a krajowe indeksy mogą wzrosnąć nawet kilkadziesiąt procent. Nieco bardziej sceptycznie potencjał wzrostów widzi Tomasz Bursa. - Dopóki nie znikną negatywne informacje dotyczące sektora, np. zaangażowania w opcje walutowe, i nie zobaczymy, jak banki radzą sobie z restrukturyzacją kosztów, inwestorzy będą bardzo ostrożnie traktowali inwestycje w papiery banków - dodaje analityk.

Jego zdaniem wpływ na powrót sentymentu do akcji spółek finansowych mogą mieć wyniki największych banków: Pekao raport za ostatni kwartał 2008 roku przedstawi już dzisiaj, PKO BP w najbliższy czwartek, a BZ WBK-3 marca.