Poza kontem bankowym badani w 85 proc. mają co najmniej jedną kartę płatniczą. 90 proc. deklaruje, że oszczędza pieniądze, z tego dwie trzecie - długoterminowo. Takie wyniki otrzymano w badaniu obejmującym mieszkańców dużych miast (powyżej 100 tys. osób), legitymujących się co najmniej średnim wykształceniem; a więc – w domyśle – ponadprzeciętnie zamożnych.

W rodzinach w dużych miastach większość respondentów przyznaje, że hołdują demokratycznemu, wspólnemu zarządzaniu budżetem, ale częściej decydujący głos ma kobieta.

Bez Internetu – bank może zapomnieć o sukcesie

W badanej grupie okazuje się, że klienci nie wyobrażają sobie bankowości bez szybkiego dostępu do rachunku przez Internet lub telefon. To kryterium bezapelacyjnie numer jeden dla 56 proc. ankietowanych (w gronie osób 30-45 lat – dla 65 proc.). Kluczowa jest też gęsta siatka bezpłatnych bankomatów – priorytet dla połowy wszystkich badanych i prawie 60 proc. młodych. Młodsi klienci cenią sobie także brak opłat za prowadzenie konta (38 proc.). Zaskakująco małe znaczenie ma cena produktów bankowych (ważna dla 10 proc. respondentów) oraz ich szeroka gama (6 proc.).

Konto w banku i karta to produkty, bez których ta grupa już sobie nie wyobraża życia. Im wyższe wykształcenie, tym silniejsza potrzeba ich posiadania – 98 proc. osób z wyższym wykształceniem korzysta z konta; 91 proc. z karty, połowa – z konta oszczędnościowego, lokat i karty kredytowej. Absolwenci wyższych uczelni częściej też agresywnie inwestują – w fundusze (26 proc.) bądź akcje (25 proc.).

Oszczędzanie to mniejsza konsumpcja

Oszczędzanie respondenci definiują raczej jako odmawianie sobie konsumpcji. Okazuje się bowiem, że najczęściej wybieraną formą akumulacji kapitału jest zwykłe konto w banku. Przyznało się do tego aż 4 na 5 badanych. 45 proc. równolegle korzysta  z lokat; 38 proc. - z kont oszczędnościowych. W grupie osób z wyższym wykształceniem skłonność do korzystania z innych niż ROR metod oszczędzania rośnie – lokatę ma 52 proc. osób z wyższym wykształceniem, konto oszczędnościowe – 44 proc.

Lubimy krótkie lokaty

Trzy albo dwanaście miesięcy – to najczęściej wybierana długość trwania lokaty. Co ciekawe, największy problem z planowaniem przyszłości finansowej mają mieszkańcy Warszawy. Aż 42 proc. z nich sięga po trzymiesięczne lokaty (średnia dla kraju: 35 proc.).

Pytani  o inwestycje czynione z myślą o przyszłości (np. o emeryturze bądź lepszym jutrze dla dzieci), ankietowani najczęściej wskazują na lokaty (28 proc.). Tylko 17 proc. wskazuje na  fundusze inwestycyjne, a 15 proc. na polisy lokacyjne (ma je odpowiednio:  25  proc. i 23 proc. osób z wyższym wykształceniem i po 19 proc. ogółu badanych) . Aż 41 proc. przyznaje, że nie robi nic w tym kierunku.  Wśród osób  z wyższym wykształceniem świadomość potrzeby akumulacji kapitału jest wyższa – nie inwestuje co trzecia osoba z tej grupy.

I wysokie oprocentowanie

Najważniejszym kryterium wyboru produktu oszczędnościowego jest bezwzględnie wysokość oprocentowania – to priorytet dla 60 proc. badanych. Istotna okazuje się również elastyczność – możliwość stałego dostępu do środków i wypłaty w dowolnym momencie (22 proc.), najlepiej bez utraty odsetek (numer jeden dla 9 proc. respondentów).

Do kredytów – ostrożnie

W badaniu sprawdzano także nastawienie Polaków do kredytów. Wyniki badań raczej stawiają Polaków w dobrym świetle. Wyraźnie widać to przy pytaniu o to, jaki jest najlepszy sposób finansowania zakupu sprzętu RTV i AGD. Aż 70 proc. ankietowanych jest przekonanych, że ideał to własna gotówka (ten pogląd jest szczególnie bliski kobietom, osobom młodszym i mieszkańcom Warszawy); tylko co piąty uważa, że warto byłoby rozłożyć zakup na raty, 5 proc. sięgnęłoby po kredyt w karcie.

Żadnego produktu kredytowego nie ma aż 40 proc. badanych! Reszta najczęściej sięga po kartę kredytową (35 proc.), kredyt ratalny (20 proc.), mieszkaniowy (18 proc.) i szybki kredyt gotówkowy (14 proc.).

W dodatku banki nie należą do ulubionych źródeł pomocy w awaryjnych sytuacjach. Ankietowani pytani o to, z jakich rozwiązań skorzystaliby najchętniej do podreperowania domowego budżetu, wskazują pozabankowe deski ratunku – pożyczkę w zakładzie pracy (45 proc.) bądź pomoc znajomych i rodziny (42 proc.).

Z produktów finansowych badani najprzychylniej patrzą na debet w koncie (35 proc.), ewentualnie kartę kredytową (21 proc.) bądź szybki kredyt gotówkowy (18 proc.).

Jest duża rozbieżność opinii pomiędzy osobami, które zarządzają domowym budżetem i tymi, które nie odpowiadają za finanse – te pierwsze dużo przychylniej patrzą na szybki kredyt (26 proc.), te drugie wolą kartę kredytową (26 proc.).

Najważniejsze w ocenie kredytów gotówkowych są dla ankietowanych oprocentowanie (50 proc.), minimum formalności (42 proc.) i krótki czas oczekiwania (40 proc.). Czynniki cenowe, decydujące o wysokości raty, są równie ważne przy kredytach hipotecznych – 49 proc. badanych porównuje kredyty hipoteczne przede wszystkim pod kątem oprocentowania, 35 proc. - niskiej wysokości miesięcznej raty. Wśród osób już spłacających kredyt rośnie znaczenie innych parametrów oceny – możliwości sfinansowania 100 proc. wartości nieruchomości (29 proc.), wydłużenia okresu kredytowania (24 proc.) bądź możliwość zaciągnięcia zobowiązania w walucie obcej.