Europejska Inicjatywa Interwencyjna to pomysł francuski, który ma poprawić to, co Paryż uznał za niedociągnięcia stałej współpracy strukturalnej (PESCO). PESCO dla Francuzów jest za "mało operacyjne i nazbyt otwarte", gdyż Paryż "chciał, by było to twarde jądro dla krajów mających wolę jak najszybszego rozwinięcia wspólnej obrony" – napisał na swoim blogu znany francuski komentator spraw obrony europejskiej Nicolas Gros-Verheyde.

PESCO, które ustanowione zostało decyzją Rady Europejskiej w grudniu 2017 roku, ma na celu rozwinięcie zdolności obronnych i inwestowanie we wspólne projekty obronne.

Gros-Verheyde zwrócił uwagę we wtorkowym wystąpieniu radiowym, że podpisanie listu intencyjnego miało nastąpić na początku czerwca, ale zostało przesunięte z powodu "oporu różnych krajów, a przede wszystkim Niemiec, które niechętnie patrzyły na prowadzenie przez Francję projektu, nieliczącego się z tymi, które już powstały".

Inni komentatorzy również odnotowują, że mimo zapewnień francuskiej minister ds. sił zbrojnych Florence Parly, że inicjatywa nie ma na celu konkurowania z innymi strukturami ani ich zastąpienia, wciąż istnieją co do tego wątpliwości.

Na portalu tygodnika "Le Point" podkreśla się, że Niemcy zgodziły się na udział w inicjatywie dopiero po uzyskaniu zapewnień Paryża, że EII łączyć będą "silne więzy" z PESCO.

W wiadomościach telewizji BFM zauważono, że minister Parly powiedziała, iż "wobec wątpliwości (co do zaangażowania USA w Europie) Europejczycy muszą być silni i coraz bardziej zdolni do zapewnienia sobie bezpieczeństwa". Dodała również, że inicjatywa odpowiada na wezwania Amerykanów, by Europa w większym stopniu wzięła na siebie swą obronę. Większość uczestników dyskusji w radiu France Info wyraziła opinię, że inicjatywa nie jest posunięciem przychylnym wobec NATO.

Specjalny wysłannik dziennika "Le Monde" do Luksemburga, gdzie obradowali ministrowie obrony UE, Jean-Pierre Stroobants po wyliczeniu uczestników inicjatywy (Francja, Belgia, Holandia, Dania, Estonia, Hiszpania, Niemcy, Portugalia oraz Wielka Brytania), udział Brytyjczyków uznał "za próbę zachowania więzów współpracy z Londynem po wejściu w życie Brexitu" i to niezależnie od współpracy dwustronnej między Francją i Wielką Brytanią.

Korespondent "Le Monde" tłumaczył, że "EII ma przede wszystkim za zadanie zbliżenie między sztabami generalnymi krajów +o zdolnościach militarnych+". "Celem współpracy niekoniecznie muszą być konflikty zbrojne, chodzi też o działania wymagające szybkich decyzji, takie jak klęski żywiołowe czy ewakuacja ludności cywilnej" - wskazał.

"Paryż, myśląc o operacji w Mali w 2013 roku, kiedy to Francuzi musieli działać sami, liczy również na to, że inicjatywa, poprzez mające powstać grupy interwencyjne, spowoduje, że gdy trzeba będzie posłać wojska na teren konfliktu, sojusznicy staną u boku" – skomentował Stroobants.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)