To czwarty i ostatni tekst z serii materiałów poświęconych chińskim wysiłkom, aby prześcignąć USA jako dominującą potęgę geopolityczną na świecie. W poprzednich tekstach (o wojsku, o ideologii oraz o sieci instytucji) analizowałem zmieniającą się naturę wyzwań, jakie Pekin rzuca Waszyngtonowi oraz jego interesom.

W poprzednich trzech tekstach skupiałem się w dużej mierze na diagnozach, natomiast w tym artykule chcę zaproponować pewne rozwiązania: jak postępować z Chinami, które kwestionują amerykańskie przywództwo i porządek międzynarodowy na wielu frontach jednocześnie.

Nie jest to zadanie łatwe, ale nie powinno się też postrzegać go jako zadania niemożliwego do wykonania. Choć wielu obserwatorów uważa, że USA i ich sojusznicy nie mają dużego wyboru i mogą tylko stać z boku i przyglądać się wzrostowi potęgi Chin, to faktem jest, że Waszyngton i państwa Zachodu wciąż dysponują większością globalnej siły. Jeśli mogą działać wspólnie, to powinni móc obronić swoje interesy i kształt systemu międzynarodowego, z którego tak obficie korzystali. Oto kilka podstawowych kierunków działania.

1. Blokowanie powstawania chińskich baz na świecie

Po pierwsze, z całym szacunkiem dla wzrostu potęgi militarnej Państwa Środka, warto pamiętać, że trend ten nie jest całkowicie zły, przynajmniej w krótkim terminie. Dolary, które Chiny wydają na prestiżowe inwestycje, takie jak np. lotniskowiec, mogą być tymi dolarami, których Pekin nie wyda na zwiększenie zdolności antydostępowych w zakresie izolowania pola walki (anti-access/area-denial), co dawałoby USA przewagę w obszarze Zachodniego Pacyfiku.

Mimo tego Waszyngton wciąż musi zacząć myśleć o przyszłości, w której Pekin może stwarzać globalne dylematy, projektując siłę poza obszarem Zachodniego Pacyfiku, kwestionując kontrolę morskich szlaków handlowych na Oceanie Indyjskim i poza nim, a także być może zaznaczając swoją obecność w tak dalekich regionach, jak Afryka czy nawet Ameryka Łacińska.

Chiny na zakupach w Europie

więcej
Wideo

Jak USA i ich sojusznicy mogą bronić swojej globalnej wolności działania w świetle pojawiającego się ze strony Chin zagrożenia? Być może nie jest to wcale zadanie o głównie militarnym charakterze.

Jeśli Chiny nie będą dysponowały zagranicznymi bazami, to Pekin będzie miał problemy chcąc globalnie projektować swoją siłę. W tej sytuacji zapobieganie temu, aby kluczowe kraje udostępniały Państwu Środka swoich terytoriów, może być zadaniem kluczowym i to bardziej do wykonania przez wykwalifikowaną dyplomację i ekonomistów, niż przez wojskowych. Ale niezależnie od metody, tego typu wysiłki będą stanowiły ważną część rywalizacji chińsko-amerykańskiej, jeśli Pekin będzie chciał rozwijać swoje zdolności wojskowe.

2. Podjęcie rywalizacji ideologicznej

Po drugie, USA muszą zaakceptować również ideologiczny wymiar rywalizacji z Chinami. Co prawda idea prowadzenia walki ideologicznej jest już mało modna, zwłaszcza po swoistym „kacu” po wojnach w Iraku i Afganistanie, ale jeśli odłożymy te konflikty na bok, to faktem jest, że przez długi czas amerykańskie wartości demokratyczne stanowiły o ideologicznej i geopolitycznej przewadze Waszyngtonu nad jego autorytarnymi rywalami.

I odwrotnie, jeśli Chinom uda się zakłócić ład demokratyczny, to Pekin sprawi, że świat stanie się lepszym miejscem dla autokracji, zaś amerykańskie wpływy zmaleją.

Oczywiście mogą istnieć przypadki na świecie, w których troska o prawa człowieka i demokrację nie może przesłaniać innych obaw. Np. Waszyngton nie może zrobić wiele w przypadku quasi-autorytarnego przywódcy Filipin Rodrigo Duterte czy tajlandzkiej junty bez ryzykowania swojej pozycji strategicznej w Azji Południowo-Wschodniej.

Ale wciąż USA oraz ich partnerzy mogą podkreślać autorytarne, brutalne aspekty chińskich zasad. Mogą ujawniać publicznie i przez to ograniczać chińskie wysiłki mające na celu zaburzenie demokratycznej debaty w swoich własnych społeczeństwach. Mogą również, w wielu przypadkach, zapewniać materialne i moralne wsparcie demokratycznym aktorom w krajach, gdzie demokracja jest zagrożona.

To nie jest żaden “amok wilsonizmu”, ale dobra praktyka radzenia sobie z autorytarnym rywalem, która nie wstydzi się podejmować rywalizacji na poziomie ideologii.

3. Zaoferowanie kluczowym państwom atrakcyjnej alternatywy wobec Chin

Po trzecie, biorąc pod uwagę fakt, że Chiny zaczęły budować nowy porządek instytucjonalny, kluczowe ze strony USA jest zaoferowanie atrakcyjnych alternatyw krajom, które zmagają się z trudnymi wyborami.

W ciągu ostatniego roku słyszałem od wielu amerykańskich i sojuszniczych urzędników, że mniejsze, biedniejsze kraje w regionie Indii i Pacyfiku niekoniecznie chcą wzmacniać gospodarcze i geopolityczne więzi z Pekinem.

Państwa te często widzą zagrożenie płynące z potencjalnych pułapek zadłużenia, gdy chińskie kredyty nie mogą zostać spłacone. Kilka krajów także silnie sprzeciwia się chińskim pretensjom do Morza Południowochińskiego.

Niemniej kraje te czują, że w obliczu swoich potrzeb gospodarczych, nie mogą powiedzieć “nie” zaangażowaniu Państwa Środka nawet wtedy, gdy okazuje się, że dążenia Pekinu mają charakter drapieżny. Jeśli w tej sytuacji Ameryka oraz inne siły liberalne nie wzmocnią bilateralnego i multilateralnego finansowania rozwojowego kluczowych państw, jeśli nie przyspieszą podpisywania umów handlowych, jeśli nie dadzą państwom Azji i Pacyfiku innych opcji niż chińska, jeśli wreszcie nie zaczną reinwestować w takie organizacje, jak Światowa Organizacja Handlu (WTO) czy APEC, to nie będą miały dużych możliwości jeśli chodzi o blokowanie chińskich wpływów.

4. Integracja siły USA i przemyślenie celów przez Waszyngton

Wszystko to prowadzi do ostatniej kwestii, a mianowicie tego, że wykonanie jakichkolwiek opisanych tu działań będzie wymagało poważnego przemyślenia celów oraz integracji amerykańskiej siły. Obecna amerykańska administracja pokazała, że jest pod tym względem boleśnie bezskuteczna.

Aby zachować uczciwość, trzeba przyznać, że Departament Obrony USA słusznie koncentruje się coraz bardziej na długoterminowej rywalizacji z Chinami. Biały Dom także zasługuje na pewien kredyt zaufania (choć Kongres zasługuje na większy) jeśli chodzi o zakończenie długiego okresu oszczędności wojskowych.

Jednocześnie jednak ta sama administracja Donalda Trumpa przeprowadziła proces oczerniania i kwestionowania dyplomacji, beztrosko porzuciła najlepsze narzędzie geoekonomiczne USA, jakim było Partnerstwo Transpacyficzne (TTP), była uderzająco obojętna wobec amerykańskich wartości oraz roli, jaką pełniły one w świecie.

Co więcej, choć administracja USA zadeklarowała chęć konfrontacji z nieuczciwymi praktykami handlowymi ze strony Chin, to jednocześnie podważyła demokratyczną jedność Zachodu poprzez prowadzenie takich polityk handlowych, które stały się zagrożeniem zarówno dla Chin, jak i dla największych sojuszników USA np. w postaci Japonii.

Nawet jeśli USA oraz ich sojusznicy będą współpracowali, to i tak będą musieli zmierzyć się z wielkimi problemami i wyzwaniami, chcąc powstrzymać rosnące wpływy Chin. Jeśli jednak współpracy tej nie będzie, trudności na drodze powstrzymywania Chin staną się znacznie większe.

CZYTAJ POPRZEDNIE TEKSTY Z TEJ SERII:

>>> Czy Chiny staną się globalną potęgą i wyprą USA? [CZĘŚĆ 1: WOJSKO]

>>> Autorytarny kapitalizm lepszy niż amerykańska demokracja? Tak Chiny walczą o dyskurs [CZĘŚĆ 2: IDEOLOGIA]

>>> Chiny budują nowy porządek międzynarodowy. Oto jego przejawy [CZĘŚĆ 3: SIEĆ INSTYTUCJI]