Mattis z uznaniem wypowiedział się o niedawnej decyzji amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa o wstrzymaniu wspólnych „gier wojennych” USA i Korei Płd. na czas negocjacji z Koreą Płn. w sprawie likwidacji arsenału nuklearnego tego państwa. Seul i Waszyngton odwołały niedawno kilka planowanych na drugą połowę roku wspólnych ćwiczeń, w tym manewry Freedom Guardian.

„Niedawna decyzja, by zawiesić ćwiczenia Freedom Guardian, tworzy większe możliwości dla naszych dyplomatów, aby negocjować, zwiększając szanse na pokojowe rozwiązanie na Półwyspie Koreańskim” - powiedział amerykański minister obrony, stojąc obok swojego południowokoreańskiego odpowiednika.

Mattis i Song zgodzili się, że sankcje nałożone przez ONZ na Koreę Północną powinny pozostać w mocy do czasu podjęcia przez reżim w Pjongjangu konkretnych i nieodwracalnych kroków w kierunku pełnej denuklearyzacji.

Prezydent Trump ogłosił zamiar zawieszenia wspólnych manewrów po historycznym szczycie z przywódcą Korei Płn. Kim Dzong Unem w Singapurze 12 czerwca. Kim ponownie zadeklarował tam skłonność do „całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego”, a Trump zobowiązał się do udzielenia reżimowi gwarancji bezpieczeństwa.

W Korei Płd. stacjonuje obecnie ok. 28,5 tys. amerykańskich żołnierzy, a blisko połowę kosztów ich utrzymania opłaca Seul. Obecna umowa w sprawie podziału tych kosztów wygasa jednak z końcem roku, a obie strony negocjują zawarcie kolejnej.

Dowódca wojsk USA w Korei Płd. generał Vincent Brooks zaprzeczył w środę, jakoby decyzja o wstrzymaniu wspólnych manewrów oznaczała całkowite zaprzestanie ćwiczeń. „Nie spodziewam się, aby to był koniec wszystkich ćwiczeń i treningów, jakie znamy, ale raczej tych widocznych ćwiczeń (…), które mogą wywołać niepotrzebną nerwowość w czasie, gdy tak ważna jest budowa zaufania” - powiedział.

Szef Pentagonu przybył do Seulu z Pekinu, gdzie rozmawiał w środę z chińskim ministrem obrony Wei Fenghem i prezydentem Xi Jinpingiem. W piątek ma odwiedzić Japonię.

Andrzej Borowiak (PAP)