"Europa mierzy się z wieloma wyzwaniami, ale to dotyczące migracji może stać się rozstrzygającą sprawą dla Unii Europejskiej" - oznajmiła szefowa niemieckiego rządu. "Albo uda nam się i w Afryce uwierzą, że kierujemy się wartościami i wierzymy w multilateralizm, a nie unilateralizm, albo nikt nie będzie wierzył więcej w system wartości, który czyni nas mocnymi" - oceniła.

Merkel podkreśliła konieczność szukania rozwiązań dotyczących polityki migracyjnej z państwami afrykańskimi, tak jak UE zrobiła to podpisując porozumienie z Turcją. Wyraziła opinię, że wszyscy w Europie zgadzają się co do potrzeby ograniczenia liczby nielegalnych migrantów.

Kanclerz broniła również swojej decyzji o otwarciu granic dla uchodźców w 2015 roku. "Zrobiliśmy to, by pomóc Austrii oraz Węgrom" - oświadczyła.

Ponownie oceniła, że podczas szczytu UE nie dojdzie do wspólnego rozwiązania dotyczącego migracji. Według kanclerz jeżeli we Wspólnocie nie zostanie osiągnięta jednomyślność, to należy rozważyć "koalicję chętnych" w tej sprawie.

Szefowa rządu w Berlinie zapewniła też o konieczności rozmów z USA, by uniknąć wojny handlowej. Wyraziła przy tym przekonanie, że transatlantyckie relacje "pozostają w centrum naszego wspólnego bezpieczeństwa".

Rozpoczynający się w czwartek dwudniowy szczyt UE ma skupiać się głównie na tematyce migracji. Merkel znajduje się pod polityczną presją ze strony ministra spraw wewnętrznych Niemiec Horsta Seehofera, który wzywa do zaostrzenia przepisów migracyjnych i oczekuje od kanclerz osiągnięcia porozumienia w tej sprawie na poziomie unijnym.

Oczy wielu obserwatorów szczytu będą zwrócone też na delegację Włoch, m.in. dlatego, że od niedawna ten kraj ma nowy rząd. Agencja ANSA podała, powołując się na źródła w Brukseli, że Włochy są gotowe zablokować konkluzje szczytu UE, jeśli nie będzie w nich zapisu o wspólnej odpowiedzialności za ratowanie migrantów na morzu.

>>> Czytaj też: Czy USA mogą jeszcze powstrzymać rosnącą potęgę Chin? [CZĘŚĆ 4: STRATEGIA AMERYKI]