Wizytę w Brukseli szef polskiego rządu rozpocznie od spotkania w gronie premierów państw Grupy Wyszehradzkiej. Następnie wraz z premierami: Węgier - Viktorem Orbanem, Słowacji - Peterem Pellegrinim, Czech - Andrejem Babiszem spotka się z prezydentem Francji. Jednym z tematów rozmowy ma być kwestia migracji.

Po rozmowie z Macronem szef polskiego rządu weźmie udział w ceremonii podpisania dokumentu dotyczącego elektroenergetyki przez premierów państw bałtyckich, Polski i przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera.

W marcu w Brukseli odbyło się spotkanie Junckera z Morawieckim i przywódcami państw bałtyckich: prezydent Litwy Dalią Grybauskaite, premierem Łotwy Marisem Kuczinskisem oraz premierem Estonii Jurim Ratasem. We wspólnym oświadczeniu uczestnicy spotkania zadeklarowali, że spotkają się ponownie latem w celu zawarcia porozumienia politycznego "w sprawie optymalnego sposobu synchronizacji sieci krajów bałtyckich z europejską siecią kontynentalną". Synchronizacja ta pozwoliłaby ograniczyć uzależnienie od dostaw prądu z Rosji.

Po spotkaniu premier weźmie udział w rozpoczynającym się w czwartek dwudniowym szczycie UE, na którym jednym z głównych tematów ma być migracja. Wspólnota ma dać zielone światło dla koncepcji "platform" poza UE, do których trafialiby uratowani na morzu.

Koncepcja "platform" czy ośrodków, w których migranci ekonomiczni mieliby być oddzielani od osób mających szanse na azyl, nie jest jeszcze sprecyzowana. Unijni urzędnicy zarzekają się, że nie będą to zamknięte obozy, gdzie zgromadzone będą tysiące migrantów.

Przywódcy unijni mają też wezwać do utworzenia w nowym wieloletnim budżecie specjalnego instrumentu finansowego na rzecz walki z migracją. Szczyt ma też odnotować postępy w pracach dotyczących wspólnego systemu azylowego.

Wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z PAP wyraził przekonanie, że unijni przywódcy są w stanie zgodzić się, jeśli chodzi o "wszystkie elementy zewnętrznej polityki migracyjnej". Ocenił w tym kontekście, że UE "powinna w większym stopniu być dumna z tego elementu kompromisu, ponieważ to są rzeczy ważne".

Kolejnym tematem rozmów unijnych liderów mogą być wieloletnie ramy finansowe oraz pomysł prezydenta Macrona i kanclerz Niemiec Angeli Merkel powstania osobnego budżetu strefy euro. Pomysł ten dzieli jednak przywódców państw i szefów rządów państw członkowskich.

Szymański ocenił, że w przypadku przedstawionego przez Merkel i Macrona projektu istnieje olbrzymia dysproporcja między politycznymi hasłami a realną treścią. Zdaniem wiceministra za budżetem strefy euro w dokumencie przyjętym przez przywódców Niemiec i Francji "nie kryją się żadne konkrety".

Wśród tematów szczytu mają znaleźć się także kwestie unijnej polityki bezpieczeństwa i obrony oraz Europejskiego Funduszu Obronnego, co do których nie ma kontrowersji wśród państw członkowskich. Urzędnicy unijni wskazują, że celem będzie przygotowanie do lipcowego szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego, w tym do deklaracji UE-NATO m.in. w sprawie mobilności wojsk.

Szefowie państw i rządów mają też rozmawiać o stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, w tym o spodziewanych kolejnych restrykcjach handlowych ze strony USA, tym razem uderzających w europejski, a zwłaszcza niemiecki przemysł samochodowy.

W piątek w formacie 27 krajów, już bez Wielkiej Brytanii, mają rozmawiać o stanie negocjacji z tym krajem.

Państwa strefy euro w poszerzonym do 27 krajów formacie mają rozmawiać też o reformach eurolandu. W spotkaniu ma wziąć udział także szef polskiego rządu. Spodziewane są decyzje mające na celu dokończenie budowy unii bankowej. Źródła unijne przewidują, że w sprawie budżetu strefy euro nie będzie postępu, bo kwestia ta wywołuje podziały wśród krajów członkowskich.

Z Brukseli Mateusz Roszak (PAP)

autor: Mateusz Roszak