Według wczorajszych danych GUS sprzedaż detaliczna w styczniu wzrosła o 1,3 proc., licząc rok do roku. Spadek miesięczny wyniósł aż 22,9 proc.

Ostatnie dobre dane

- Teoretycznie te dane nie są takie złe. W pierwszym miesiącu tego roku było mniej dni roboczych niż rok wcześniej. Poza tym gdy zestawimy to z innymi parametrami - np. dużym wzrostem bezrobocia - to ten ponad 1-proc. wzrost wydaje się dobrą informacją. Ale dobrze wcale nie jest - mówi Alfred Adamiec, ekonomista Noble Bank.

- Choć dane o sprzedaży są nieco lepsze od naszych oczekiwań, sygnalizują one silne wyhamowanie dynamiki konsumpcji prywatnej w I kwartale tego roku. Dynamika sprzedaży liczonej w cenach stałych była w styczniu zbliżona do zera - ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

I dodaje, że w danych GUS widać wyraźne załamanie popytu na dobra trwałego użytku. Według Jakuba Borowskiego oznacza to, że gospodarstwa domowe wstrzymują się z zakupami, bo coraz bardziej obawiają się pogorszenia swoich dochodów i boją się o zatrudnienie.

Najgorsze nastroje od 2003 roku

Teoria ekonomisty InvestBanku potwierdza się w najnowszych badaniach koniunktury konsumenckiej. Tak zwany wskaźnik wyprzedzający ufności konsumenckiej spadł w lutym do -41,2 pkt. To najgorszy wynik od 2003 roku. Konsumenci boją się przede wszystkim wzrostu bezrobocia. W lutym wskaźnik spadł do -67,5 pkt z -44,8 pkt w styczniu.

Obawy chyba nie są bezpodstawne, skoro z danych zebranych przez GUS wynika, że na koniec stycznia 173 firmy zadeklarowały zwolnienie w najbliższym czasie 13,9 tys. pracowników, w tym z sektora publicznego 3,1 tys. osób. Rok temu 32 firmy zapowiadały zwolnienie 4,4 tys. osób, w tym z sektora publiczne- go - 80.

Konsumenci boją się też pogorszenia ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju (spadek indeksu do -38,2 pkt z -29 pkt). Pogorszyło się też postrzeganie perspektyw oszczędzania pieniędzy i ocena zmiany sytuacji finansowej gospodarstwa domowego w ciągu najbliższych 12 miesięcy.

- Poziomy wskaźników w ostatnim okresie, w tym w pierwszych dwóch miesiącach 2009 roku, wskazują, że występuje tendencja spowolnienia dynamiki konsumpcji indywidualnej - napisali analitycy GUS w komentarzu do badania.

Załamanie pod koniec roku

- Chłodzenie naszej gospodarki przebiega dość mocno. Trzeba być realistą, popyt konsumpcyjny będzie słabł, a najgorsze dopiero przed nami. Załamania konsumpcji powinniśmy się spodziewać pod koniec roku, gdy będą już widoczne efekty napięć na rynku pracy - mówi Alfred Adamiec.