"Spodziewałem się, że obniżka może sięgnąć nawet 50 punktów bazowych" - przyznał Reluga. Według niego, Rada była podzielona w sprawie wysokości obniżek. Jego zdaniem, w RPP byli też zwolennicy pozostawienia stóp na niezmienionym poziomie.

"Wydaje mi się, że kolejne obniżki też będą w takiej skali - chyba że dojdzie go gwałtownego pogorszenia sytuacji" - wyjaśnił. Zdaniem ekonomisty, każde kolejne posiedzenie RPP w pierwszej połowie roku może przynosić obniżanie stóp.

W opinii Relugi, kredyty, które zostały już udzielone, będą tańsze, natomiast "raczej ta obniżka nie wpłynie" na cenę nowych kredytów.

Wyjaśnił, że oprocentowanie kredytu nie tylko jest związane z wysokością stóp, ale także zależy od wysokości marży. Dlatego banki - jak zaznaczył - z powodu spowolnienie gospodarczego i większego ryzyka "raczej podniosą marże". Dodał, że teraz nie ma jednak nadmiernego popytu na kredyty.