Dombrovskis, były minister finansów (2002-2004), powiedział prasie, że następna rata pomocy finansowej będzie zależeć od tego, jak szybko wprowadzone zostaną zmiany do budżetu.

"Kwota niezbędna do załatania deficytu budżetowego to 700 milionów łatów (996 mln euro)" - ocenił. Według Dombrovskisa, do przegłosowania na czas poprawek budżetowych niezbędne jest polityczne porozumienie w sprawie dalszych cięć budżetowych. "Alternatywą jest bankructwo kraju" - podkreślił.

"Rządząca koalicja najwyraźniej nie chciała przyznać otwarcie, że kraj faktycznie znajduje się na skraju bankructwa(...). Prawda jest taka, że poprzedni rząd nie spełnił swoich zobowiązań wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i Komisji Europejskiej" - kontynuował.

37-letni Dombrovskis jest obecnie posłem Parlamentu Europejskiego. Jest z centroprawicowej głównej partii opozycyjnej Nowa Era. Prezydent Łotwy Valdis Zatlers musiał znaleźć nowego szefa rządu, gdy w ubiegłym tygodniu rozpadła się czteropartyjna koalicja rządząca.

Konsultacje z partiami politycznymi mają się rozpocząć natychmiast, ponieważ Dombrovskis ma zamiar stworzyć nowy rząd w ciągu dwóch tygodni. Przez ten czas także "odchodzący ministrowie muszą kontynuować prace nad projektami poprawek" - wskazał Dombrovskis.

Budżet Łotwy na 2009 roku zakłada, że PKB spadnie o 5 proc., inflacja wyniesie 6,8 proc., a bezrobocie wzrośnie do 8 proc. Deficyt budżetowy jest planowany na 4,7 proc. PKB.

Poprawki do budżetu muszą zostać zaaprobowane przez MFW, do którego Łotwa wystąpiła o pomoc w wysokości 7,5 miliarda euro.

Łotwa była do ubiegłego roku jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek UE, ale kryzys finansowy spowolnił ten rozwój. W czwartym kwartale ubiegłego roku gospodarka łotewska skurczyła się o 10,5 procent.

W połowie stycznia z powodu pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju doszło w Rydze do gwałtownych zamieszek antyrządowych. Demonstranci usiłowali wedrzeć się do budynku parlamentu; policja użyła gazu łzawiącego i pałek przeciwko tłumowi.