Do celu NBP - czyli poziomu 2,5 proc. - wskaźnik wzrostu cen powinien zejść na przełomie 2009 i 2010 roku. Wcześniej inflacja będzie się mieścić w górnej części pasma dopuszczalnych odchyleń ( poniżej 3,5 proc.).

Na tempo wzrostu cen w 2009 roku w istotnym stopniu wpłynie obniżające się tempo wzrostu cen żywności i nośników energii - twierdzą analitycy NBP w opublikowanym wczoraj raporcie o inflacji. Dodają jednak, że ryzyko niespełnienia prognozy na 2009 rok jest wysokie. Wszystko przez kurs złotego. Zdaniem autorów raportu ostatnia deprecjacja i fakt, że kurs złotego bardzo odbiega od wartości fundamentalnych, może wpłynąć na różną od prognozowanej intensywność presji inflacyjnej, szczególnie w bliższym horyzoncie.

- Ocenia się, uwzględniając informacje dostępne już po dacie zamknięcia napływu założeń do projekcji, że ryzyko utrzymywania się słabszego, niż przewiduje scenariusz projekcyjny, kursu złotego w pierwszych kwartałach roku jest stosunkowo wysokie - uważa NBP.

Przez najbliższe trzy kwartały dynamika wzrostu gospodarczego ma się obniżać. W III kwartale może być nawet niższa niż 1 proc. W całym roku wzrost gospodarczy wyniesie 1,1 proc. Najważniejszą przyczyną będzie oczywiście recesja u głównych partnerów handlowych, jednak stopniowo dekoniunktura będzie się przenosiła również na popyt wewnętrzny. Przede wszystkim przez spadek inwestycji.

- Ograniczenie planów inwestycyjnych przedsiębiorstw wynikać będzie z pogorszenia perspektyw zbytu i ograniczenia możliwości finansowania nakładów na środki trwałe - napisali analitycy NBP w raporcie.

NBP ocenia, że wzrost będzie podtrzymywany przez w miarę stabilną konsumpcję prywatną. Jej tegoroczny wzrost oceniany jest na około 4 proc. Jednak bank centralny uważa, że spowolnienie konsumpcji nastąpi z opóźnieniem.

- Dopiero przy poprawie sytuacji na rynku pracy i ponownym wzroście dynamiki dochodów do dyspozycji w 2011 roku zacznie ona ponownie przyspieszać - uważa NBP.