Spodziewano się spadku PKB o 5,4 proc., licząc rok do roku., a wstępnie Departament Handlu szacował spadek na 3,8 proc.

Jak wskazuje Bloomberg, powodami tak szybkiego kurczenia się amerykańskiej gospodarki są malejące zakupy konsumentów, malejące zamówienia i spadający eksport. Wydatki konsumenckie stanowią ok. 70 proc. gospodarki USA, a obecnie zmniejszają się w najszybszym tempie od 30 lat. Sytuacja w tym zakresie może się jeszcze pogorszyć, ponieważ rośnie bezrobocia. W styczniu USA utraciły 598 tys. miejsc pracy, co znaczy, że od końca 2007 r. gospodarka Stanów Zjednoczonych straciła łącznie 3,6 mln miejsc pracy.

Szacuje się, że recesja potrwa w USA przynajmniej jeszcze do końca pierwszej połowy roku.

Zdaniem cytowanego przez Bloomberga Billa Cheneya, ekonomisty w John Hancock Financial Services w Bostonie, istnieje szansa, że pakiet gospodarczy Baracka Obamy zadziała w połowie roku. "Najlepsze czego możemy się spodziewać to lekki wzrost w drugiej połowie roku" - powiedział jeszcze w czwartek Scott Davis, szef UPS. 

Szef Fed Ben Bernanke powiedział w tym tygodniu, że amerykańska gospodarcza przeżywa "poważny" spadek i ostrzegł, że recesja może przeciągnąć się jeszcze na 2010 r., o ile politykom nie uda się ustabilizować systemu finansowego.