Trudno się spierać z tym poglądem, ale przykra to sprawa, że w Polsce jest prawica, której trzeba tak prostą kwestię tłumaczyć. Oczywiście w każdym kraju są ludzie neurotycznie podchodzący do polityki. Ale warto czasem zastanowić się nad innymi niż niestabilność emocjonalna powodami popularności postawy obrony ojczyzny przed atakami ludzi kultury. Najbardziej oczywisty jest ten, że ludzie kultury (brzmi jak nazwa plemienia z „Gry o tron”) nieraz Polskę mają za nic – co zdarza się też ludziom zawodowo z kulturą niezwiązanym. A ponieważ ludzie kultury mają możliwość prowadzenia artystycznego kulturkampfu – to spór z nimi, naznaczony elementami samoobrony, bywa słuszny i zrozumiały.

Ponieważ jednak wskazywani przez Zarembę Polacy bardzo chętnie utożsamiają PiS z Polską, a drwienie z PiS ze zdradą, to człowiek przytomny, choćby kochał Polskę jak cholera, w takim towarzystwie wojować z artystami, chociażby nie wiem jak głupimi, nie bardzo może. Ileż bzdur wypisywano o „antypolskiej” „Idzie” (filmie, którego bohaterką jest komunistka żydowskiego pochodzenia), ile teraz pisze się o „Zimnej wojnie” tego samego Pawła Pawlikowskiego, filmie bardzo antykomunistycznym. Jakiekolwiek by były filmy Pawlikowskiego, on sam drwi z PiS-owców, a to, jako się rzekło, plasuje go po stronie wrogów ojczyzny.

Nie mam do PiS wrogiego stosunku. Ale nie jest on moją ojczyzną. Wypowiedzi Macieja Stuhra, Mai Ostaszewskiej czy Wojciecha Kuczoka na temat polskich władz i rządzącej partii nieraz irytują mnie swoim niewysokim poziomem refleksji zastąpionej emocjonalnym rozedrganiem. Zarazem nigdy nie wymsknie mi się na trzeźwo (a piję mało, więc szansa na wpadkę niewielka), że tak drgając i plwając, zbliżyli się oni do postaw antypolskich, tym bardziej zdradzieckich. Zachowujący się jak wariaci tropiciele antypolskich spisków tylko utrudniają obronę polskich emocji, kiedy one naprawdę tego potrzebują. Ani aktorzy, ani sędziowie, ani publicyści nie przekraczają w Polsce granicy zdrady. Głupoty, owszem, ale kto bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem.

>>> Czytaj też: "Kadencyjność to rzecz święta, ale każda konstytucyjna zasada ma swoje wyjątki" [WYWIAD]