Cena ropy Brent utrzymywała się w ostatnim roku w trendzie wzrostowym i wynosi obecnie ok. 75 dol./baryłkę (wzrost o ponad 50 proc. r/r). Co więcej, w maju osiągnęła najwyższy poziom od listopada 2014 r. Wynika to z silnego popytu na ropę naftową związanego z utrzymującą się wysoką aktywnością w światowej gospodarce, przy jednoczesnym wolniejszym wzroście jej podaży.

Coraz wyraźniejsze ograniczenia podażowe na rynku ropy wynikają z szeregu czynników. Jednym z nich jest konsekwentna polityka ograniczania wydobycia ropy naftowej prowadzona przez kraje należące do OPEC (Organization of the Petroleum Exporting Countries) oraz kilku innych producentów ropy naftowej niebędących członkami tej organizacji, na czele z Rosją.

Po dwóch latach bardzo niskich na tle historycznych cen ropy naftowej, będących skutkiem jej nadpodaży na światowym rynku, 30 listopada 2016 r. wspomniane wyżej kraje osiągnęły porozumienie, w którym zobowiązały się od 1 stycznia 2017 r. ograniczyć jej dzienne wydobycie łącznie o 1,8 mln baryłek (ok. 1,9 proc. światowego wydobycia ropy naftowej w 2016 r.).

Za 1,2 mln baryłek miały odpowiadać kraje OPEC, podczas gdy kraje niezrzeszone w OPEC będące stronami porozumienia zobowiązały się ograniczyć wydobycie łącznie o 0,6 mln baryłek. Jako cel postawiły sobie redukcję zapasów ropy naftowej wśród krajów OECD do średniego poziomu obserwowanego w ostatnich pięciu latach, co też zostało osiągnięte na początku 2018 r.

Pierwotnie porozumienie miało obowiązywać do czerwca 2017 r. Niemniej jednak z uwagi na swoją skuteczność w stabilizacji światowego rynku ropy było ono już dwukrotnie przedłużane (26 maja 2017 r. oraz 30 listopada 2017 r.).

23 czerwca zdecydowano o zwiększeniu limitu dziennego wydobycia łącznie o 1 mln baryłek począwszy od lipca. Dzienny limit wydobycia pozostaje jednak nadal poniżej poziomu sprzed pierwszego porozumienia.

Ograniczeniu światowej podaży ropy sprzyja również załamanie jej produkcji w Wenezueli. Przez lata wydobycie ropy naftowej było dominującym źródłem przychodów eksportowych Wenezueli. Doprowadziło to do wystąpienia w tym kraju tzw. choroby holenderskiej, polegającej na zahamowaniu rozwoju innych sektorów gospodarki z uwagi na koncentrację czynników produkcji w sektorze naftowym. Za rządów Hugo Chavesa wenezuelski sektor naftowy został w dużym stopniu znacjonalizowany, a dochody z tej branży w jeszcze większym stopniu stały się źródłem finansowania ekspansywnej polityki fiskalnej rządu. Sam sektor naftowy pozostawał jednak niedoinwestowany. Wraz z załamaniem cen ropy naftowej na przełomie 2014 r. i 2015 r. uzależniona od niej gospodarka Wenezueli pogrążyła się w recesji.

Rosnące niepokoje społeczne w warunkach kryzysu i towarzyszącej mu hiperinflacji naraziły wenezuelski sektor naftowy na jeszcze większą presję ze strony rządu Nicolasa Maduro. Niskie ceny ropy, rosnąca presja ze strony rządu oraz lata niewystarczających inwestycji sprawiły, że państwowy koncern PDVSA zaczął mieć problemy z płynnością finansową.

Wenezuelska ropa jest gęsta i w procesie produkcyjnym wymaga rozcieńczenia lżejszą ropą, którą Wenezuela musi importować, co przy problemach z płynnością jest utrudnione. Jednocześnie z uwagi na problemy finansowe, PDVSA nie jest w stanie spełnić wymogów związanych z transportem ropy przez wody międzynarodowe, a to utrudnia eksport. W efekcie od września 2017 r. widzimy niekontrolowany spadek wydobycia ropy naftowej w Wenezueli, które obniżyło się już znacząco poniżej poziomów ustalonych w ramach OPEC.

Wycofanie się USA z porozumienia nuklearnego oznacza przywrócenie sankcji nałożonych na ten kraj przez USA, w tym na eksport ropy. Choć z porozumienia nie wycofały się pozostali sygnatariusze, amerykańskie sankcje stanowią skuteczną barierę dla irańskiego eksportu ropy. Z jej importu będą musiały zrezygnować bowiem nie tylko amerykańskie firmy, ale wszystkie przedsiębiorstwa powiązane gospodarczo z USA, gdyż w innym przypadku mogą one zostać objęte przez USA sankcjami wtórnymi.

Negatywna dla światowej podaży ropy naftowej jest także decyzja Donalda Trumpa o wycofaniu USA z porozumienia nuklearnego z Iranem, zawartego w 2015 r. (pomiędzy USA, UE, Niemcami, Rosją, Francją, Wielką Brytanią i Chinami a Iranem). W zamian za ograniczenie programu nuklearnego przez Iran sygnatariusze porozumienia zawiesili sankcje ekonomiczne nałożone na ten kraj.

Umożliwiło to Iranowi powrót na światowy rynek ropy. W efekcie od zawarcia porozumienia zwiększył on jej wydobycie o ponad 1 mld baryłek dziennie (wzrost o 37 proc.).

Droższa ropa to wyższe koszty

Historycznie występowała dodatnia zależność pomiędzy cenami ropy naftowej, a światowymi cenami żywności. Wsparcie dla takiej oceny stanowi silna dodatnia korelacja cen ropy Brent oraz indeksu cen żywności FAO, która w okresie od stycznia 1990 r. do maja 2018 r. wyniosła 0,91. Zależność pomiędzy cenami ropy naftowej a cenami żywności wynika z trzech czynników.

Po pierwsze, ceny ropy naftowej mają istotny wpływ na koszty produkcji w sektorze rolno-spożywczym. Gaz ziemny, którego cena jest silnie powiązana z ceną ropy naftowej, wykorzystuje się do produkcji nawozów mineralnych. Z kolei wyższe ceny paliw zwiększają koszty transportu w całym łańcuchu dostaw żywności, poczynając od maszyn rolniczych i kończąc na samochodach dostawczych dostarczających żywność do sklepów. Wzrost cen nośników energii oddziałuje natomiast w kierunku zwiększenia kosztów przetwórstwa żywności. Z uwagi na relatywnie niską elastyczność cenową popytu na żywność, jej producenci mają stosunkowo duże możliwości przerzucania wyższych kosztów produkcji na konsumentów podnosząc ceny swoich produktów.

Po drugie, surowce rolne mogą być wykorzystywane nie tylko do produkcji żywności, ale również paliw. Z roślin oleistych, zbóż czy też trzciny cukrowej można produkować bioetanol. W efekcie, gdy ceny ropy rosną, coraz bardziej opłaca się wykorzystywać wspomniane wyżej surowce rolne do produkcji biopaliw. W konsekwencji niższa podaż surowców rolnych przeznaczanych do wytwarzania żywności oddziałuje w kierunku wzrostu jej cen.

Po trzecie, w kierunku wzrostu współzmienności cen żywności i ropy naftowej oddziałuje rosnąca finansjalizacja rynków surowcowych, a w szczególności popularyzacja inwestycji w indeksy surowcowe. Indeksy surowcowe stanowią średnią ważoną kontraktów terminowych na wybrane przez emitenta surowce. Często w skład indeksu surowcowego wchodzą jednocześnie różne grupy surowców takie jak surowce energetyczne, metale szlachetne, metale przemysłowe oraz surowce rolne. Emitent utrzymując stałe wagi w indeksie, w sytuacji wzrostu ceny jednego z surowców, proporcjonalnie dokupuje kontrakty na pozostałe surowce. Przykładem indeksu surowcowego jest m.in. S&P GSCI.

W efekcie wzrost cen ropy naftowej oddziałuje w kierunku wzrostu cen pozostałych surowców. Choć w ostatnich latach rynki surowcowe są coraz silniej regulowane, przepływy kapitału spekulacyjnego pozostają istotnym czynnikiem sprzyjającym współzmienności cen surowców, w tym cen ropy naftowej i surowców rolnych.

Z uwagi na stabilną zależność pomiędzy cenami ropy a cenami żywności można oczekiwać, że obserwowany w ostatnich miesiącach wzrost cen ropy naftowej znajdzie odzwierciedlenie w wyższych cenach żywności. Wsparcie dla takiej oceny stanowi obserwowany od początku roku wzrost indeksu FAO, który w okresie od stycznia do maja zwiększył się o 3,2 proc.

Kluczowy dla perspektyw światowych cen żywności będzie dalszy rozwój sytuacji. Mimo decyzji OPEC oraz części pozostałych producentów ropy o zwiększeniu limitu jej dziennego wydobycia o 1 mln baryłek dziennie, prawdopodobieństwo wzrostu produkcji w takiej skali jest niskie. Przy założeniu, że zwiększenie limitu zostanie podzielone proporcjonalnie na wszystkich sygnatariuszy porozumienia, część krajów, w szczególności Wenezuela i Iran nie będzie bowiem w stanie osiągnąć produkcji na poziomie przysługujących im nowych limitów. Tym samym finalny wzrost podaży ze strony OPEC i krajów współpracujących z tą organizacją będzie wyraźnie mniejszy niż obserwowane w ostatnich latach zwiększenie światowej konsumpcji ropy.

Polityka ograniczania wydobycia prowadzona przez OPEC oraz część pozostałych producentów ropy naftowej, na czele z Rosją, pozostanie zapewne czynnikiem sprzyjającym dalszemu wzrostowi jej cen. W kierunku spadku cen ropy naftowej będzie natomiast oddziaływać jej wyższa podaż ze strony USA, szczególnie, gdy obecny poziom jej cen zapewnia opłacalność produkcji ropy z łupków. Można oczekiwać, że cena ropy Brent będzie kształtowała się w trendzie wzrostowym w najbliższych kwartałach osiągając poziom 75 dol./baryłkę na koniec 2018 r. i 78 dol./baryłkę na koniec 2019 r.

Głównymi czynnikami ryzyka dla takiego scenariusza są dalsze kształtowanie się produkcji ropy naftowej w Iranie oraz Wenezueli. Wzrost cen ropy naftowej będzie oddziaływał w kierunku zwiększenia światowych cen żywności. W efekcie można oczekiwać, że indeks cen żywności FAO na koniec 2018 r. wyniesie 182 pkt., podczas gdy w 2019 r. wzrośnie do 186 pkt.

Choć ceny żywności w Polsce są ściśle powiązane z cenami światowymi można oczekiwać, że dynamika krajowych cen żywności pozostanie w najbliższych kwartałach w trendzie spadkowym. Wynikać to będzie z oddziaływania efektów wysokiej bazy sprzed roku, w szczególności tych, wywołanych przez czynniki lokalne (m.in. wysokie ubiegłoroczne ceny owoców z uwagi na wiosenne przymrozki, a także gwałtowny wzrost ceny jaj będący skutkiem skażenia jaj fipronilem w krajach Europy Zachodniej). Istnieje wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia w Polsce niewielkiej deflacji cen żywności w IV kw.

W 2019 r. można jednak oczekiwać stopniowego wzrostu dynamiki cen żywności wspieranego przez wyższą dynamikę cen cukru, mięsa oraz produktów mlecznych.

Autor: Jakub Olipra, ekonomista w Credit Agricole Bank Polska, doktorant w Kolegium Analiz Ekonomicznych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.