Najpierw oszuści weszli w posiadanie bazy osobowej klientów dużego rodzimego banku, przez który chętnie kupowali obligacje GetBacku. Teraz fałszywi maklerzy proponują inwestycje, dzięki którym można się "odkuć". Jednak bardziej niż oszukańcze oferty niepokoi fakt, że dzwoniący znają wrażliwe dane klientów GetBacku - pisze we wtorek "Rzeczpospolita".

"Posiadając bazę danych osobowych klientów z ich imieniem i nazwiskiem, adresem, telefonem, po wybuchu afery GetBack, taki figurant może zrobić wszystko, może zaatakować, dokonać napadu, wyśledzić poszkodowanego obligatariusza" - twierdzi Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA i zawiadamia służby i prokuraturę krajową - informuje "Rz".

Obligacje GetBack nabyło około 10 tys. klientów za łącznie 2,5 mld zł. Dzisiaj są stratni. "Teraz ktoś do nich dzwoni, żeby wyciągnąć kolejne pieniądze, a jutro może przyjechać do domu lub dokonać porwania dla okupu - powiedział gazecie Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia.

Pierwsze telefony od oszustów klienci GetBack zaczęli odbierać w czerwcu, trwały do około połowy lipca. "Rzekome odkupienie miało polegać na tym, że mam odkupić gotówką dwukrotność tego, co zainwestowałem w GetBack" - mówi gazecie Bujan.