Polski przemysł motoryzacyjny to jedna z głównych gałęzi naszej gospodarki. Specjalizujemy się zwłaszcza w produkcji części i akcesoriów samochodowych. Eksperci wskazują, że impulsem do rozwoju tego sektora byłoby rozpoczęcie produkcji polskiego samochodu elektrycznego.

Branża motoryzacyjna odpowiada już za ponad 8 proc. naszego PKB i ten wskaźnik stale rośnie. Według danych za 2016 rok, wartość polskiego przemysłu motoryzacyjnego wyniosła prawie 136 mld zł, a w 2017 roku wzrosła do 152 mld zł. Zatrudnionych było w nim 180 tys. osób, a do tego dochodzi kilkaset tysięcy osób w sektorach kooperujących z motoryzacją.

W Polsce coraz wyraźniej spada jednak produkcja pojazdów silnikowych, a rośnie znaczenie firm wytwarzających części, podzespoły, akcesoria i inne elementy niezbędne w samochodach. O ile jeszcze w 2008 roku z fabryk zlokalizowanych w Polsce zjechało prawie 1 mln samochodów, to w 2016 produkcja spadła do około 682 tys., z czego niemal 555 tys. stanowiły auta osobowe. W 2017 roku produkcja pojazdów osobowych wzrosła do 600 tys., a dostawczych, ciężarowych i autobusów utrzymała się na poziomie prawie 130 tys. Do poziomu z 2008 roku jest jednak bardzo daleko i raczej trudno będzie go będzie osiągnąć w krótkim czasie, choć w Polsce swoje zakłady mają znaczący producenci samochodów.

Impact mobility rEVolution'18

więcej
źródło: youtube.com

Jesteśmy natomiast coraz bardziej znaczącym producentem części i akcesoriów samochodowych, które w większości trafiają do zagranicznych fabryk i montowni samochodów. I to jest – jak mówią eksperci – ten „polski gen” w motoryzacji. Co prawda swoje fabryki części i podzespołów mają nad Wisłą największe światowe marki, które produkują u nas silniki, skrzynie biegów, a planują też wytwarzanie baterii do samochodów elektrycznych, to jednak polskie przedsiębiorstwa odgrywają tu znaczącą rolę, zwłaszcza w wytwarzaniu metalowych części, urządzeń elektrycznych, czy też różnych detali. W praktyce u nas wytwarza się wszystko, co jest potrzebne do wyprodukowania samochodu. Ponadto coraz częściej polskie przedsiębiorstwa uczestniczą w procesie projektowania i rozwoju produktu. W rezultacie wartość produkcji części i akcesoriów jest w Polsce wyższa od wartości wytwarzanych u nas gotowych pojazdów i stanowi już około 60 proc. sprzedaży całej branży, a wśród największych potentatów w tym sektorze znajdziemy takie podmioty jak Grupa Boryszew, AC S.A. i PRO-CARS.

Ponadto polskie przedsiębiorstwa wyspecjalizowały się w niektórych segmentach rynku motoryzacyjnego, znajdując sobie takie nisze jak produkcja przyczep i naczep lub pojazdów specjalistycznych (np. Wielton, AMZ-Kutno, Pronar).

Mamy więc spore osiągnięcia w sektorze motoryzacyjnym, ale większość ekspertów nie ma też złudzeń, że na wyższy poziom, ponad rolę dostawcy części i akcesoriów, mogłaby Polskę pchnąć dopiero produkcja własnego samochodu. W 2002 roku z taśm fabrycznych zjechał ostatni polonez i tym samym zakończyła się produkcja polskiego samochodu osobowego. Udało nam się za to zdobyć silną pozycję na rynku autobusów, gdzie prym wiedzie Solaris, ale dynamiczny rozwój produkcji autobusów jest też deklarowany w Ursusie i Autosanie – ten drugi zakład chce wrócić do dawnej świetności. Niestety, sprzedaż Solarisa inwestorowi z Hiszpanii spowoduje osłabienie polskiego kapitału w tym segmencie motoryzacji. I może też stanowić osłabienie polskiej myśli technologicznej, a przecież i tak jesteśmy teraz w większości skazani na korzystanie z zagranicznych technologii.

Szansa w elektromobilności

Ale prawdziwą szansą dla polskiego przemysłu motoryzacyjnego ma być rozwój nowoczesnych technologii, na co wskazują autorzy raportu pt. „Ile polskiego genu w polskim przemyśle motoryzacyjnym”. Raport opracowali eksperci Agencji Rozwoju Przemysłu, Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur oraz PKO BP. Taką dobrze rysującą się perspektywą ma być elektromobilność. Premier Mateusz Morawiecki mówi wprost, że Polska musi ruszyć z produkcją własnych samochodów elektrycznych (takie autobusy już produkujemy), bo tylko wtedy „załapiemy” się na trwającą już czwartą rewolucję przemysłową. – Polska może być znaczącym producentem samochodów elektrycznych – uważa premier Morawiecki. I dodaje, że w pierwszym rzędzie będą to nieduże samochody miejskie.

Wicepremier, minister nauki Jarosław Gowin dodaje, że w realizacji tej strategii powinna pomóc współpraca nauki i biznesu i obiecuje, że państwo zwiększy swoje finansowe zaangażowanie w projekty e-motoryzacji, nie ograniczając się tylko do programu INNOMOTO. Szef rządu i wicepremier będą mieli okazję przedstawić plan działań rządu w sektorze motoryzacyjnym podczas Impact Mobility’18 rEVolution, który we wrześniu odbędzie się w Katowicach.

Nasze przedsiębiorstwa z impetem włączają się w rządowy program. Ursus pokazał w tamtym roku prototyp lekkiego samochodu dostawczego, który chciałby zacząć niedługo produkować. Z kolei założona przez państwowe podmioty spółka ElektroMobility Polska ma w przyszłym roku pokazać prototyp samochodu osobowego. Takie same plany ma też Lotos, który działa niezależnie od ElektroMobility Polska. Co więcej, poszukiwane jest już nawet miejsce pod przyszła fabrykę takich samochodów. I jeśli ten projekt się powiedzie, polska motoryzacja wejdzie rzeczywiście na wyższy poziom. Skoku technologicznego będą wówczas też mogły dokonać firmy produkujące części i podzespoły, uciekając się do wielu innowacyjnych rozwiązań.

Dokąd zmierza ekosystem oparty o cyfrową i elektryczną rewolucję w transporcie i motoryzacji? Co obecnie jest na szczycie fali porywających wizji i skrupulatnych prognoz, mających redefiniować najbliższą przyszłość? Jest miejsce, gdzie można zobaczyć cały obraz nadchodzących zmian. To do Katowic, 12 i 13 września zjadą wszyscy kluczowi gracze z ekosystemu budującego nowe oblicze mobilności. Impact mobility rEVolution’18 to największy w Polsce kongres poświęcony mobilności, przemysłowi transportowemu i zaawansowanym technologiom. 400 firm, 200 start-upów i 150 mówców z całego świata. Wśród nich takie postaci, jak liderzy firm Volkswagen, Volvo, Nissan czy Airbus. Z pewnością nie zabraknie też wielkich nazwisk z polskiej sceny m.in. premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Gowina oraz przedstawicieli największych polskich spółek np. PLL LOT, Orlen, JSW, Tauron czy Grupy Azoty. Cel? Nadać rewolucji właściwą dynamikę.