Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 0,22 proc. i wyniósł 25 119,89 pkt. S&P 500 zyskał 0,40 proc. i wyniósł 2809,55 pkt. Nasdaq Comp. zwyżkował o 0,63 proc., do 7855,12 pkt.

Kolejne spółki notowane na nowojorskich parkietach podały swoje wyniki kwartalne.

Kurs Netflixa spadł o 5 proc., choć po otwarciu akcje spółki zniżkowały nawet 14 proc. W II kw. spółka przyciągnęła 5,2 mln nowych subskrybentów, o 1 mln poniżej oczekiwań.

Rynki obawiają się o dalszy potencjał wzrostu producenta seriali, w obliczu rosnącej konkurencji np. ze strony Disney'a, który planuje uruchomić własną platformę streamingową i zaprzestać udostępniać na licencji swoje materiały Netflixowi.

Notowania innych technologicznych giantów na fali pogorszenia nastrojów również słabo rozpoczęły dzień, jednak z czasem odrobiły straty. Kurs Amazona poszedł w górę na zamknięciu o 1,2 proc. i, podobnie jak Nasdaq, jest najwyższy w historii. Alphabet, Facebook i Microsoft wzrosły o ok. 1 proc., Apple zyskał 0,3 proc.

Od początku roku do poniedziałkowego zamknięcia wycena Netflixa wzrosła niemal o 109 proc., Amazona o 56 proc., Facebooka o 16 proc., a Alphabet (spółka-matka Google) o 6 proc. Kapitalizacja Microsoftu przekroczyła w czwartek po raz pierwszy 800 mld USD. Wyżej wyceniane są jedynie Apple, Amazon i Alphabet.

Dobre wieści dla akcjonariuszy miał Goldman Sachs. Zysk na akcję banku w II kw. przebił konsensus o 18 proc. i wyniósł 5,98 USD. Spółka poinformowała, potwierdzając przecieki, że od 1 października prezesem banku zostanie David Solomon, zastępując na stanowisku Lloyda Blankfeina.

Mimo mocnych wyników, kurs Goldmana zakończył sesję minimalnym spadkiem, odrabiając wcześniejsze, blisko 2-proc. zniżki.

Prognozy całorocznej sprzedaży obniżył we wtorek Johnson&Johson, raportując jednocześnie zysk na akcję na poziomie 2,10 USD, o 3 centy powyżej konsensusu. Kurs spółki zwyżkował o ok. 3,5 proc.

Na bazowych rynkach długu niewielkie zmiany. Dochodowość 10-letnich Treasuries bez zmian na poziomie 2,86 proc.

Krzywa amerykańskiego długu nie przestaje się wypłaszczać. Dochodowość 2-latek wyznacza we wtorek nowe maksima w cyklu, zwyżkując o 2 pb do 2,62 proc., najwyżej od 2008 r.

Z danych makro, produkcja przemysłowa w USA w czerwcu 2018 r. wzrosła o 0,6 proc. mdm - podała Rezerwa Federalna (Fed). Analitycy spodziewali się wzrostu wskaźnika o 0,5 proc. mdm, wobec -0,5 proc. miesiąc wcześniej, po rewizji z -0,1 proc.

Wtorkowe wystąpienie prezesa amerykańskiej Rezerwy Federalnej J. Powella nie przyniosło zaskoczeń i utwierdziło rynek w przekonaniu, iż przynajmniej "na razie" należy spodziewać się kontynuacji cyklu podwyżek stóp procentowych.

Powell uważa, że gospodarka USA rośnie obecnie w "solidnym tempie" a wspierać ją będzie m.in. stymulacja fiskalna oraz "solidne perspektywy globalnego wzrostu".

Odnosząc się do globalnej wojny handlowej, szef Rezerwy ocenił, iż "trudno jest przewidzieć ostateczny wynik obecnych dyskusji wokół polityki handlowej".

Dodał, że obawy o kwestie handlowe mogą negatywnie wpłynąć na dynamikę wzrostu płac w USA.

Po spadkach przekraczających 4 proc. w poniedziałek, ceny ropy stabilizują się.

Baryłka WTI w dostawach na sierpień w Nowym Jorku wyceniana jest po 68,0 USD, bez większych zmian. Brent w dostawach na wrzesień w Londynie drożeje o 0,2 proc., do 72 USD.

Od początku miesiąca wycena WTI surowca spadła o ok. 10 proc.

Rynki dyskontują możliwość spadku popytu w przypadku eskalacji globalnej wojny handlowej oraz śledzą doniesienia z podażowej strony rynku.

W pierwszej połowie lipca Irak eksportował przeciętnie 4,05 mln baryłek ropy dziennie - to najwięcej od listopada 2016 r.

Na rynek wraca tymczasem ok. 700 tys. b/d libijskiej ropy, po otwarciu tamtejszych naftoportów, nieczynnych przez kilkanaście dni z powodów bezpieczeństwa.

Stany Zjednoczone pozwolą na przeprowadzanie "niewielkich" zakupów ropy z Iranu, po wejściu w życie sankcji w listopadzie - poinformowali przedstawiciele administracji Białego Domu w poniedziałek.

W obliczu nacisków Waszyngtonu na OPEC na obniżkę cen ropy, Arabia Saudyjska zaoferowała kilku klientom z Azji dodatkowe (niewynikające z kontraktu) dostawy ropy - dowiedział się nieoficjalnie Bloomberg.

Biały Dom "aktywnie rozważa" sięgnięcie do strategicznych rezerw surowca, by powstrzymać dalsze wzrosty cen benzyny przed listopadowymi wyborami do Kongresu - wynika z informacji BBG.

>>> Czytaj też: Oto waluty, które są najbardziej narażone na skutki wojny handlowej