FBI trafiło na to nagranie podczas nalotu na mieszkania i biuro Cohena; ministerstwo sprawiedliwości prowadzi śledztwo w sprawie zaangażowania prawnika w opłacanie kobiet, które Trump chciał uciszyć przed wyborami prezydenckimi - przypomina "NYT".

Prokuratorzy chcą ustalić, czy postępowanie Trumpa i jego prawnika stanowiło pogwałcenie prawa regulującego finansowania wyborów w USA, a zatem - jak pisze nowojorski dziennik - "wszelkie konwersacje z Trumpem na temat tych płatności są dla nich przedmiotem wielkiego zainteresowania".

"NYT" pisze, że Cohen, który był niegdyś "strażnikiem wielu sekretów Trumpa" wydaje się coraz bardziej zainteresowany podjęciem współpracy ze śledczymi.

Postępowanie wobec Cohena zostało podjęte w związku z dochodzeniem prokuratora specjalnego Roberta Muellera prowadzącego śledztwo ws. Russiagate.

FBI analizuje dokumenty, korespondencję mailową i inne materiały Cohena, dotyczące miedzy innymi sprawy opłacenia przez niego gwiazdy porno Stromy Daniels oraz Karen McDougal, które utrzymują, że miały romans z Trumpem. Cohen wręczył aktorce porno 130 tys. dol. za milczenie, by nie zaszkodziła kampanii wyborczej jego klienta.

Wypowiedzi samego Trumpa na temat opłacenia Daniels są sprzeczne; początkowo utrzymywał, że nic nie wiedział o tej transakcji, potem przyznał, że do niej doszło, ale podkreślał, że Cohen nie wykorzystał do tego funduszy przeznaczonych na jego kampanię wyborczą - co stanowiłoby złamanie przepisów wyborczych.

Na wiosnę McDougal wystąpiła do sądu w Kalifornii z pozwem mającym jej umożliwić wycofanie się z umowy, zakazującej jej wypowiadania się na temat jej relacji z obecnym prezydentem. (PAP)

fit/ mal/