Zdaniem Solidarności zmiana regulaminu Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz uchwalenie nowego regulaminu pracy w sieci nastąpiło bez zachowania 30-dniowego terminu na rozpatrzenie wspólnego stanowiska organizacji związkowych działających u pracodawcy. Regulamin wydłużył czas funkcjonowania sklepów o godzinę (do 23) w dni poprzedzające ustawowo wolne niedziele i święta.

– Tym samym według nas zostały naruszone przepisy ustawy o związkach zawodowych i ustawy o funduszu świadczeń socjalnych – informuje Piotr Adamczak, przewodniczący zakładowej Solidarności w Biedronce.

Jak dowiedział się DGP, Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” rozważa skierowanie sprawy na drogę sądową.

Firma Jeronimo Martins Polska, właściciel Biedronki, twierdzi, że jest zaskoczona.

– Kontrola przeprowadzona na przełomie marca i kwietnia przez Państwową Inspekcję Pracy nie wykazała nieprawidłowości i potwierdziła, że wprowadzenie zmian w regulaminach odbyło się zgodnie z prawem – mówi Jarosław Sobczyk, członek zarządu Jeronimo Martins Polska, właściciela sieci Biedronka.

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” nie zgadza się z wynikami kontroli PIP. Dlatego na początku maja przesłała skargę do Głównego Inspektoratu Pracy na czynności inspektora pracy w Poznaniu, wnosząc o przeprowadzenie ponownej kontroli.

– Inspektor wskazał w protokole błędne daty wprowadzenia przez pracodawcę aneksu do regulaminu Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych – tłumaczy prawnik występujący w imieniu biedronkowej Solidarności. I dodaje, że nic nie stoi na przeszkodzie, by do rozstrzygnięcia w tej sprawie doszło na drodze sądowej.

Inny zarzut stawiany Biedronce przez związek zawodowy to wydłużenie czasu otwarcia sklepów jako skutek wprowadzenia ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, czyli domniemanie wykorzystania zapisów regulacji na własną korzyść, tj. niezgodnie z zamysłem ustawodawcy. Jednocześnie, jak tłumaczy przedstawiciel związku, pracodawca nie zapewnił ochrony sklepu, co może narażać pracowników na niebezpieczeństwo, również w zakresie powierzonego mienia (pieniądze gromadzone przez kasjerów).

– Wydłużenie godzin otwarcia wynikało z chęci zwiększenia dostępności placówek dla klienta oraz z konieczności ich przygotowania do sprzedaży w dniu następnym, czyli niedzielę, jeśli jest handlowa, lub poniedziałek, gdy ostatni dzień tygodnia pozostaje wolny od handlu – tłumaczy Jarosław Sobczyk. I dodaje, że wszystkie sklepy są objęte systemem ochrony stałej lub mobilnej.

Informuje również, że z powodu wydłużenia czasu funkcjonowania placówek indywidualny czas pracy pracowników nie wydłużył się. Do tego w około jednej trzeciej sklepów sieci, w których funkcjonuje zmiana po północy z niedzieli niehandlowej na poniedziałek, pracownicy otrzymują każdorazowo 50 zł dodatku na dojazd z domu do pracy.

– Zwracam uwagę na to, że jest wiele grup zawodowych, które pracują w systemie zmianowym i takich udogodnień nie mają. Przykładem są chociażby pielęgniarki – dodaje Sobczyk.

Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” tłumaczy, że była gotowa odstąpić od sporu i przygotować porozumienie zbiorowe, które w treści zawierałoby ograniczenie czasu otwarcia sklepów – np. w podziale regionalnym, tak jak to zrobiły inne sieci, tj. w dużych miastach do godz. 22, a w mniejszych do 21.

– Od tygodni próbujemy umówić się w tej sprawie z zarządem sieci. Spotkania nie dochodzą do skutku. Poza tym proponuje się nam je w obecności pozostałych trzech związków zawodowych działających w sieci. Nie widzimy podstaw do tego. One nie planują wchodzenia w spór zbiorowy w pracodawcą – dodaje przedstawiciel zakładowej Solidarności w Biedronce. W sieci zatrudniającej 65 tys. pracowników działają cztery związki. Należy do nich 4,5 proc. pracowników

– Twierdzenie przedstawiciela związku nie jest zgodne z prawdą. Spotkania z nimi odbywają się regularnie, zgodnie z zawartym porozumieniem, minimum raz na kwartał. Ostatnie miało miejsce 21 czerwca. Odnośnie do wniosku o dodatkowe spotkanie, zaproponowaliśmy pierwszą połowę sierpnia i czekamy na odpowiedź związku w tej sprawie – dodaje Jarosław Sobczyk.

Jeśli nie dojdzie do pozytywnego zakończenia sporu zbiorowego, firmie grozi strajk. A to może przełożyć się na wizerunek sieci oraz ewentualne straty z powodu utraty klientów. Poza tym podczas strajku pracodawca traci możliwość wydawania poleceń i sprawowania nadzoru nad pracownikami.

>>> Polecamy: UE stworzy specjalny urząd. Czy wytnie Polaków z zachodnich rynków pracy?