W czwartek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbyło się nadzwyczajne trójstronne posiedzenie Zespołu do Spraw Ochrony Zdrowia, w którym uczestniczyli m.in. członkowie NSZZ "Solidarność", OPZZ, Konfederacji Lewiatan, Pracodawców RP i BCC.

Spotkanie, które odbyło się z udziałem ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, było związane z podpisanym 9 lipca porozumieniem zawartym pomiędzy Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelną Izbą Pielęgniarek i Położnych a ministrem zdrowia i prezesem NFZ. Podpisanie porozumienia tylko z jednym związkiem zawodowym wywołało kontrowersje wśród innych organizacji związkowych.

Minister zdrowia zapowiedział w czwartek po rozmowie w "Dialogu", że spotyka się "z bardzo wieloma związkami zawodowymi reprezentującymi różne zawody". Dodał, że ma nadzieję, iż wspólnie uda się wypracować rozwiązania dla każdej grupy zawodowej.

"Jestem zadowolony, że mogę rozmawiać, natomiast do końca zadowolenie osiąga się, jeżeli są konkretne działania w konkretnych sprawach, no i takie rzeczy się już dzieją" - powiedział Szumowski. Dodał, że "cały czas" kierowane są do niego "postulaty zmian i postulaty regulacji są ze wszystkich zawodów" oraz zapewnił, że w miarę stara się wysłuchać próśb "i w miarę możliwości reagować".

Szumowski przypomniał, że postulatem środowisk pielęgniarskich "od dłuższego czasu, co wyrażały niezależnie od związków zawodowych", było zabezpieczenie "dodatku 4 x 400zł". Dodał, że dodatek jest wypłacany, ale "czasami niektóre pielęgniarki i położne nie otrzymywały tych pieniędzy w taki sposób w jaki powinny".

W październiku 2015 r. ówczesny minister zdrowia Marian Zembala - realizując część wcześniejszego porozumienia zawartego z OZZPiP i NRPiP - podpisał rozporządzenie, zgodnie z którym wynagrodzenia pielęgniarek i położnych wzrastały po 400 zł przez cztery lata (termin ostatniej transzy wyznaczono na 1 września 2018 r.) . Pieniądze te były wypłacane w formie dodatku.

Ministerstwo Zdrowia na swojej stronie internetowej zapewniło, że jest otwarte na dialog z przedstawicielami wszystkich grup zawodowych pracowników ochrony zdrowia. Zaznaczono, m.in. że we wtorek rząd przyjął przedłożony przez ministra zdrowia projekt nowelizacji ustawy "o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych". Jak podkreślono zmiany wprowadzają "prawnie gwarantowany próg najniższej płacy zasadniczej dla niemedycznych pracowników działalności podstawowej". Ma to zmniejszyć dysproporcje pomiędzy pensją pracowników medycznych a pensją pracowników działalności podstawowej.

Wcześniej podczas briefingu prasowego przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ Solidarność Maria Ochman powiedziała, że Solidarność zrzesza wszystkie grupy zawodowe i upomina się o to, "aby sprawy dotyczące wynagrodzeń były rozwiązywane systemowo". "Nie może być tak, że jeden protest gasi się, podpisując kolejne porozumienia. (...) Podpisane porozumienie ministra z jedną grupą zawodową będzie wzniecało dalsze protesty kolejnych grup zawodowych" - oceniła Ochman.

Ochman dodała, że czwartkowe spotkanie z udziałem m.in. ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego jest "ostatnią próbą uzyskania informacji co z pozostałymi pracownikami służby zdrowia, co z elementarną sprawiedliwością, respektowaniem zasady dialogu społecznego i respektowaniem ustawy o związkach zawodowych" - powiedziała. Poinformowała, że związek zwróci się do premiera Mateusza Morawieckiego by "wsparł zarówno pracodawców i pracobiorców, i aby był gwarantem porozumień, które musza nastąpić, aby system ochrony zdrowia mógł spokojnie funkcjonować".

Z kolei wiceprezydent Pracodawców RP Andrzej Mądrala podkreślił, że koszty porozumienia - według wstępnych wyliczeń organizacji - "w przypadku np. szpitala, który posiada grupę około 200 pielęgniarek" to dodatkowo około 1 mln zł. Zaznaczył jednocześnie, że ta kwota może być "przesadzona". "Nasze działania jako Pracodawców RP (...) zmierzają do tego żeby zapytać, czy my będziemy mieli pieniądze na leczenie pacjentów, bo z tego co ja dzisiaj widzę i z tej sytuacji, która się w tej chwili rozgrywa, nie chcę powiedzieć że rozdawnictwo, bo to nie byłoby dobre słowo, ale że tych pieniędzy brakuje to widać naprawdę tzw. gołym okiem" - mówił Mądrala.

W sprawie podpisanego 9 lipca porozumienia i związanych z nim kontrowersji m.in. wśród organizacji związkowych i pracodawców swoje stanowisko w czwartek przesłał Zarząd Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który jest jednym z sygnatariuszy porozumienia.

"Zarzucanie ministrowi Zdrowia i NFZ +dezintegracji systemu poprzez podpisywanie porozumień z kolejnymi grupami zawodowymi+ (przypomnijmy – tymi, których przedstawicieli drastycznie brakuje, a bez których nie sposób realizować konstytucyjnego prawa obywateli do ochrony zdrowia i do równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych) zdaje się co najmniej nieracjonalne" - napisano w oświadczeniu. Związek zaapelował w piśmie o "zaprzestanie prowadzenia kampanii nienawiści wobec środowiska pielęgniarek i położnych, których praca jest nieoceniona, zaś płace od lat trudno nazwać godziwymi".

Porozumienie zawarte między MZ i NFZ a OZZPiP i NRPiP przewiduje m.in. włączenie dotychczasowych dodatków dla pielęgniarek i położnych do wynagrodzenia zasadniczego. Na mocy porozumienia - od stycznia 2019 r. wprowadzone zostaną także normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych, czy płatny urlop szkoleniowy. Urlop ten miałby być wykorzystywany przede wszystkim w celu udziału w konferencjach, szkoleniach i kursach naukowych.

O zawartym porozumieniu dotyczącym warunków pracy pielęgniarek i położnych minister Łukasz Szumowski poinformował 10 lipca na wspólnym briefingu z prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofią Małas i przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyną Ptok. Porozumienie zostało podpisane 9 lipca późnym wieczorem. (PAP)

autor: Marcin Chomiuk