W ciągu ostatnich 27 lat „konsumpcja” papierosów z legalnych źródeł skurczyła się o prawie 40 proc. W 2017 r. Polak wypalił 1610 papierosów – podaje Główny Urząd Statystyczny. To o 281 sztuk mniej niż w roku poprzednim i o 1044 mniej niż w 1990 r. Ale choć palimy mniej, sprzedaż rośnie o 1 proc. w skali roku i napędzana jest przez imigrantów, którzy przyjeżdżają do nas za pracą. Palacze z obcym paszportem nie są uwzględniani w statystykach GUS. Rośnie też eksport.

Faktycznie wypala się u nas więcej papierosów, niż podają statystyki. Według szacunków firmy Almares w II kw. ubiegłego roku szara strefa obejmowała 13,8 proc. rynku.

Jednak tytoniowych nałogowców i tak ubywa. Zdaniem ekspertów z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) przyczyny należy upatrywać w rosnących cenach wyrobów tytoniowych spowodowanym wysoką akcyzą. W 2017 r. za paczkę trzeba było średnio zapłacić 14,10 zł, o 50 groszy więcej niż w 2016 r. Osoba wypalająca 20 papierosów dziennie wydawała na swój nałóg 437 zł miesięcznie, czyli prawie jedną trzecią minimalnej pensji.

Doktor Łukasz Balwicki, ekspert zdrowia publicznego z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca też uwagę, że ubiegły rok był pierwszym pełnym, w którym papierosy były sprzedawane w opakowaniach z realistycznymi ostrzeżeniami obrazkowymi. – Wygląda na to, że przekonały o konsekwencjach palenia papierosów. Malejąca liczba nowych klientów nie jest w stanie zastąpić 60 tys. osób umierających rocznie z powodu chorób odtytoniowych. Kurczy się rynek palaczy – podkreśla.

Doktor Magdalena Bodył z IERiGŻ podaje trzy inne przyczyny: to moda na niepalenie, restrykcyjne przepisy dotyczących zakazu palenia w miejscach publicznych i zainteresowanie tańszymi e-papierosami oraz nowatorskimi wyrobami tytoniowymi. Nie obejmują ich statystyki, producenci nie chwalą się ich sprzedażą. W nieoficjalnych rozmowach przyznają jednak, że popyt jest bardzo duży.