Dobra koniunktura na rynku ropy to dla Norwegów najlepszy czas do oszczędzania. Dlatego dzięki rosnącym cenom surowca norweska skarbonka, w postaci rządowego funduszu majątkowego, znów zaczyna się napełniać. W czerwcu resort finansów przelał na konto funduszu 1,9 miliarda koron (około 230 milionów dolarów), redukując tegoroczną kwotę wypłat do 7,9 miliarda koron - informuje Norweska Agencja Rządowa ds. Zarządzania Finansami. A w najnowszym budżecie z maja tego roku rząd przewidywał, że wypłaty z funduszu wyniosą w tym roku 21 miliardów koron.

Premier Erna Solberg w 2016 r. stała się pierwszym norweskim liderem, który skorzystał z ogromnych zasobów funduszu po tym, jak spadki cen ropy naftowej wepchnęły norweski przemysł naftowy w najgorszy kryzys ostatnich lat. Teraz, gdy baryłka ropy osiąga cenę 70 dol. (w czasie kryzysu było to nawet poniżej 30 dol.), norweski przemysł, a wraz z nim cała gospodarka, łapią oddech.

Od początku 2016 r. z państwowego funduszu majątkowego rząd wycofał około 150 miliardów koron, aby zasypać dziury w budżecie wynikające z mniejszych zysków przemysłu naftowego. Przez to, przy przepływie środków pieniężnych funduszu w wysokości ponad 200 miliardów koron rocznie pochodzących z inwestycji w obligacje, akcje i nieruchomości, fundusz miał mały problem z obsługą wypłat. 

"Wpłaty są głównie rezultatem wyższej ceny ropy i sygnałem, że norweska gospodarka radzi sobie coraz lepiej" - uważa Kristoffer Kjaer Lomholt, analityk w Danske Bank. 

W miarę jak zwiększał się deficyt w budżecie państwa, a norweski rząd wykorzystywał coraz więcej gotówki pochodzącej z przemysłu naftowego, bank centralny zmuszony został w 2014 r. do rozpoczęcia konwersji dochodów z naftowego biznesu w walutach obcych na norweskie korony potrzebne dla rządu. Teraz, w miarę jak rosną dochody z ropy naftowej, Norges Bank zmniejsza zakupy norweskich koron.

"Można również zauważyć, że bank centralny zmniejsza skup korony" – powiedział Lomholt. "Jednak wpływ mniejszej aktywności banku centralnego na kurs korony będzie ograniczony, ponieważ jakikolwiek spadek popytu zostanie prawdopodobnie podbity przez popyt pochodzący od firm naftowych" – uważa Lomholt.

Norwegian Dream, czyli jak naprawdę wygląda życie w Norwegii [WYWIAD]