Walkę masowemu zjawisku, jakim jest zaniżanie przebiegu pojazdu, wydało Ministerstwo Sprawiedliwości. Oprócz wyszczególnienia przestępstwa polegającego na fałszowaniu wskazania drogomierza (projektowany art. 306a par. 1 kodeksu karnego) oraz zlecenia wykonania tej czynności (art. 306a par 2. k.k.), za które grozić ma do pięciu lat pozbawienia wolności, MS chce przyznać większe uprawnienia niektórym służbom kontrolującym ruch drogowy. W najnowszej wersji projektu ustawy znalazły się przepisy, które pozwolą funkcjonariuszom sprawdzać stan liczników pojazdów holowanych czy też przewożonych na lawetach.

Uszczelnienie kontroli...

Dzięki temu służby będą mogły zweryfikować przebieg każdego auta poruszającego się po polskich drogach – niezależnie od tego, czy jest ono na chodzie czy nie, i czy jest zarejestrowane w naszym kraju czy nie. To ważne, bo bardzo często cofane są liczniki w pojazdach sprowadzanych z zagranicy, jeszcze przed zarejestrowaniem ich w Polsce. Dzieje się tak zwłaszcza, odkąd w ramach badania na Stacji Kontroli Pojazdów diagności mają obowiązek przesyłania do Centralnej Ewidencji Pojazdów informacji o stanie licznika i oszustwo w przypadku auta już zarejestrowanego stosunkowo łatwo jest wykryć.

Nowe uprawnienie – które oprócz policji mają dostać Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna i Służba Celno-Skarbowa – ma pomóc zmarginalizować nielegalny proceder.

– Przede wszystkim dzięki możliwości odczytu drogomierzy pojazdów zarejestrowanych za granicą (m.in. pojazdów zaopatrzonych w zagraniczne tablice tymczasowe, wwozowe lub celne), tych niezarejestrowanych czy przewożonych jako ładunek, już od momentu przekroczenia polskiej granicy – czytamy w uzasadnieniu. – Dopiero takie uprawnienia służb w połączeniu z przekazywaniem wskazania drogomierza do Centralnej Ewidencji Pojazdów i karną penalizacją ingerencji we wskazania licznika przebiegu powinny doprowadzić do likwidacji patologicznego zjawiska oszustwa w obrocie używanymi pojazdami – dodaje resort sprawiedliwości.

Uprawnienia dostaną m.in. celnicy, policjanci, pogranicznicy, ITD, żandarmeria

W Centralnej Ewidencji Pojazdów, co do zasady, gromadzi się dane pojazdów już zarejestrowanych w Polsce. Trzeba będzie zatem rozbudować ten serwis o nowe funkcjonalności. Jeśli auto zagraniczne nie figuruje w CEP, wówczas oprócz numeru rejestracyjnego auta (o ile w ogóle go ma) trzeba będzie dodać numer VIN albo numer nadwozia, podwozia lub ramy oraz informacje o marce. Będzie to tzw. prerejestracja. Informacje zebrane przez służby podczas kontroli pozwolą, w przypadku ewentualnego przyszłego zarejestrowania takiego pojazdu w Polsce, na porównanie wskazań drogomierza z poszczególnych okresów. Dane te będą widoczne np. dla potencjalnych kupujących w portalu HistoriaPojazdu.gov.pl.

– Doświadczenia Instytutu Transportu Samochodowego wskazują, że tylko możliwie częste odnotowywanie przebiegu pojazdu w centralnych bazach w trakcie jego eksploatacji skutecznie zniechęca do manipulacji przebiegiem. Dlatego proponowane zmiany polegające na dodatkowym odnotowywaniu w CEPiK przebiegu pojazdu przy rozszerzeniu katalogu uprawnionych organów jest kierunkowo dobrym rozwiązaniem – ocenia prof. Marcin Ślęzak, dyrektor ITS. – Niektóre kraje europejskie, jak np. Belgia, poszły nawet krok dalej w przyjętych rozwiązaniach. Przebieg pojazdu odnotowywany jest dodatkowo przy każdej wizycie w zakładzie wulkanizacyjnym, np. w celu sezonowej wymiany opon – przytacza prof. Ślęzak.

>>> Czytaj też: Ten samochód jest fatalny, więc powinniście go kupić [MOTOFELIETON]

…przynajmniej w teorii

Kłopot w tym, że projektowane rozwiązanie świetnie wygląda w teorii, ale w praktyce może nie przynieść spodziewanych rezultatów. Po pierwsze, policja i poszczególne służby dostaną uprawnienie do kontrolowania stanu licznika wwożonych pojazdów, nie będą zaś do tego zobligowane. – O ile w przypadku pojazdu holowanego nie będzie to stanowiło większego problemu, to już nie wyobrażam sobie, żeby funkcjonariusze wchodzili na drugie piętro lawety przewożącej auta – słyszymy od jednego z mundurowych.

– Przecież zazwyczaj policjanci drogówki nie mają pozwolenia na prace na wysokościach. Nie ma też zabezpieczeń wymaganych przez bhp. Ale nawet jakby ktoś próbował, kierowca lawety musiałby udostępnić kluczyki do transportowanych przez siebie pojazdów. Tymczasem może albo nie chcieć tego zrobić albo ich zwyczajnie nie mieć. Dlatego nie oszukujmy się, projektowane przepisy będą miały duże znaczenia dla obrotu pojazdów, które są już zarejestrowane czy dopuszczone do ruchu. Pozostałe będą się wymykać – tłumaczy doświadczony policjant.

Poza tym jeśli funkcjonariusz nawet się do pojazdu dostanie, to może się okazać, że importujący je handlarz przezornie wymontował akumulator. A wtedy sprawdzenie silnika jest możliwe pod warunkiem, że ma się własne źródło zasilania.

Eksperci przestrzegają jednak przed lekceważeniem nowych regulacji.

– Nawet jeśli w dużej mierze będą one martwe, to od czasu do czasu uda się z nich skorzystać. Wprowadzenie takich przepisów niczego nie popsuje, a polepszyć może. Dlatego nie negowałbym pomysłu – ocenia Adam Jasiński, prawnik specjalizujący się w prawie drogowym.

Etap legislacyjny:

Projekt czeka na przyjęcie przez Radę Ministrów