Tylko 7 proc. ankietowanych zdało, wskazując ich ponad 60 proc. W obronie respondentów trzeba przyznać, że pytania nie były trywialne, było ich aż 31, a ankieta miała formę testu wielokrotnego wyboru. Kto potrafi wskazać, w których państwach Polacy mogą korzystać z regulacji międzynarodowych ułatwiających uzyskanie emerytury lub renty przez pracownika migrującego, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Problem z (nie)wiedzą finansową/emerytalną jest dużo bardziej poważny i ma bardzo powszechny i międzynarodowy charakter. Jedną z pierwszych osób, które zauważyły, że coś jest na rzeczy, była Annamaria Lusardi (Washington University). W modelach makroekonomicznych (standardowo) zakładamy, że ludzie są w pełni racjonalni, mają dostęp do wiedzy o procesach rządzących modelowym światem i z tej wiedzy korzystają. Pod koniec lat 90. Lusardi powiedziała „sprawdzam” i postanowiła zbadać poziom wiedzy Amerykanów o stopie procentowej, inflacji i ryzyku. W ankiecie zadała trzy proste pytania dotyczące tych kwestii. Dlaczego tylko trzy, a nie 31 jak w badaniu ZUS? Podobno tylko na tyle przydzie lono jej miejsca. Później dzięki temu wiele instytucji zgodziło się na umieszczenie ich w swoich kwestionariuszach. Obecnie robi to między innymi OECD. Mamy więc dane, które są porównywalne pomiędzy krajami.

Pierwsze pytanie: ile będziemy mieli za 5 lat, jeżeli zainwestujemy dziś 100, a roczna stopa procentowa wynosi 2 proc. Lusardi nie chce nas zamęczać dokładnymi rachunkami. Pyta tylko, czy to a) więcej niż 102, b) mniej niż 102, c) dokładnie 102. W drugim pytaniu każe nam sobie wyobrazić, że roczna stopa procentowa to 1 proc., a inflacja wynosi 2 proc. Pyta, czy za rok będziemy w stanie kupić za środki z naszego konta więcej, czy mniej niż dziś. I najtrudniejsze pytanie: czy bezpieczniejszą inwestycją jest kupno akcji pojedynczej spółki, czy indeksu? W USA, kraju o najbardziej rozwiniętym rynku finansowym na świecie, procent składany rozumie 65 proc. ankietowanych, inflację 64 proc., a ryzyko 52 proc. Aż 34 proc. nie wiedziało, jak odpowiedzieć na trzecie pytanie. Tylko 30 proc. ankietowanych dobrze odpowiedziało na wszystkie trzy.

Późniejsze badania OECD (2013, 2017) pokazują, że we wszystkich krajach wynik jest bardzo podobny. Spełniają się te same zależności demograficzno-ekonomiczne.

Po pierwsze, kobiety udzielają mniej poprawnych odpowiedzi. W USA 23 proc. kobiet i 38 proc. mężczyzn wskazało poprawne odpowiedzi na wszystkie trzy pytania, w Niemczech 48 proc. do 60 proc., w Szwajcarii 39 proc. do 62 proc. Luka nie zmienia się wraz z wiekiem czy edukacją. Dla kobiet niewiedza jest wyjątkowo szkodliwa: żyją dłużej od mężczyzn (średnio w skali globu o 2 lata), a pracują krócej od mężczyzn (także średnio o 2 lata) i mniej za swoją pracę zarabiają (średnio o 20 proc.). W konsekwencji ich emerytury są znacznie niższe, średnio o 40 proc. Problem pogłębia różnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, jak np. w Polsce.

Nie wszystko jednak stracone: kobiety zdecydowanie częściej udzielają odpowiedzi „nie wiem”. Na przykład dla pytania o dywersyfikację ryzyka wśród młodych osób w USA 29 proc. mężczyzn i aż 47 proc. kobiet przyznaje się do niewiedzy. Kobiety co prawda nie wiedzą, ale są tej niewiedzy świadome. Czyni je to doskonałą grupą odbiorczą programów szkoleniowych.

Po drugie, majątek różnicuje wyniki. Wiedzę pozyskują tylko ci, którzy mają czym zarządzać. Osoby o wysokich majątkach charakteryzują się mniejszą awersją do ryzyka, korzystają z bardziej skomplikowanych instrumentów finansowych i osiągają wyższe stopy zwrotu z inwestycji. Do takich wniosków doszedł Luigi Pistaferri (Stanford), analizując Norwegię. Zróżnicowanie stóp zwrotu pomaga tłumaczyć obserwowane nierówności majątkowe. Alternatywnym sposobem ich tłumaczenia jest bezpośrednie uwzględnienie w modelu wiedzy finansowej. Takie podejście wybrała Lusardi, by wyjaśnić nierówności konsumpcyjne wśród osób starszych. Co niepokojące, pomimo spadku wiedzy wraz z wiekiem rośnie nasza pewność co do jej posiadania. Może to tłumaczyć, dlaczego często to właśnie ludzie starsi padają ofiarami piramid finansowych.

Po trzecie, wiedza finansowa istotnie wpływa na nasze życie. Jak stwierdził Carlo de Bassa Scheresberg (Washington University), im niższa wiedza, tym mniejsza też skłonność do oszczędzania. Osoby z niższą wiedzą częściej mają problemy z zadłużeniem i rzadziej korzystają z rynku kapitałowego (Lusardi). A nawet jeżeli to robią, to wybierają pośredników o wyższych prowizjach (Hastings, Yale University i Tejeda-Ashton, UC Berkeley). Takie osoby nie tylko mniej oszczędzają, ale też gorzej zarządzają swoim majątkiem (Jonathan Stango, Dartmouth i Jonathan Zinman, UC Davis) i rzadziej planują emeryturę (Lusardi).

Czy świadomość problemu pozwala naprawiać świat? Może. Kiedy uczymy chińskich farmerów stóp procentowych, więcej z nich zapisuje się do programów emerytalnych. Kiedy pokazujemy pracownikom Uniwersytetu w Minnesocie projekcje ich przyszłych dochodów, zaczynają więcej oszczędzać. Film o parze, która kupuje jajka, pakuje je do jednego koszyka, w którym wszystkie się tłuką, sprawia, że lepiej rozumiemy koncepcję ryzyka. Wonga, internetowy pożyczkodawca, oferuje lepsze warunki pożyczki tym, którzy przejdą przez kurs z finansów.

Co w Polsce? Od dwóch lat działa „Kongres Edukacji Finansowej i Przedsiębiorczości ”, który szuka odpowiedzi na pytanie, jak, kogo i czego uczyć. Miejmy nadzieję, że szybko ją znajdzie. 

>>> Polecamy: Produktywność to jedna z największych zagadek gospodarki. Trzeba mierzyć ja inaczej [FELIETON]