Od ponad ćwierć wieku w Polsce rodzi się mało dzieci. Na rynku pracy jest coraz więcej starszych osób. Wskazują na to twarde dane. W I kw. tego roku 15,6 proc. pracowników najemnych miało 55 i więcej lat. Osiem lat temu było ich zaledwie 10,3 proc. – wynika z badań GUS aktywności ekonomicznej ludności. Tego rodzaju zmiany demograficzne omijają jednak pracodawców. Choć społeczeństwo się starzeje, oni są coraz młodsi.

Jeszcze w 2010 r. najliczniejszą grupę wśród pracodawców (31 proc.) stanowiły osoby w wieku 45–54 lata. Młodszych od nich o dekadę było 28 proc. Przez osiem lat role się wyraźnie odwróciły. W tym roku spośród 646 tys. zatrudniających co najmniej jednego pracownika aż 36 proc. ma 35–44 lata. Starsi właściciele firm w wieku 45–54 to 23 proc. Tendencja jest tym ciekawsza, że idzie w kontrze do zmian demograficznych – Polacy jako naród są przecież coraz starsi.

– Pracodawcy młodnieją, ponieważ następują zmiany w firmach rodzinnych. Ci, którzy na początku lat 90. masowo je tworzyli, od kilku lat osiągają wiek emerytalny. Część z nich przekazuje swoje firmy dzieciom, co w naturalny sposób odmładza grupę przedsiębiorców – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – To korzystne zjawisko, które otwiera przed gospodarką lepsze perspektywy – dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jej zdaniem starsze pokolenie przedsiębiorców koncentrowało się w dużej części na produkcji wyrobów. A to teraz za mało do odniesienia sukcesu. – Młodzi mają dużą wiedzę także o tym, jak sprzedać towar i jak dotrzeć do klienta. Są lepiej wykształceni, w wielu przypadkach także na uczelniach zagranicznych. Choć i na krajowych poznają nowoczesne narzędzia prowadzenia działalności – podkreśla dr Starczewska-Krzysztoszek. Prawdziwość tej tezy potwierdzają dane dotyczące wykształcenia. Przed ośmioma laty dyplom wyższej uczelni miało 34 proc. pracodawców. W tym roku to ponad 43 proc.

Zmieniają się także branże, w których działają przedsiębiorcy. Wciąż najwięcej jest ich w handlu i naprawie samochodów, ale od 2010 r. liczba ta zmalała o jedną czwartą. Dynamicznie rozwijają się za to firmy edukacyjne. Obecnie jest ich o 125 proc. więcej niż przed ośmioma laty

Poza zmianami dotyczącymi firm rodzinnych, istotny był również wpływ funduszy unijnych. – Z do finansowania z UE korzystały przede wszystkim młode osoby – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. I dodaje, że choć na początku były to na ogół firmy jednoosobowe, wiele z nich z czasem rozwinęło się do tego stopnia, że musiały zatrudnić pracowników. Co ciekawe, w biznesie wciąż dominują mężczyźni. W I kw. kobiety stanowiły tylko 29 proc. pracodawców.

Ten odsetek nie zmienia się od lat. – Młode kobiety wchodzące na rynek pracy ze względu na plany rodzinne częściej szukają stabilnego zatrudnienia. Nie podejmują działalności gospodarczej, bo w wielu przypadkach jest to związane z dłuższym czasem pracy niż na etacie – mówi prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje, że do założenia firmy potrzebne są pieniądze. – A z badań wynika, że rodzice chętniej dają środki na start w biznesie synom niż córkom – twierdzi nasza rozmówczyni.

>>> Polecamy: Rosną dochody realne w UE. Ale nie we wszystkich krajach