Dziennik "The Hill" podkreśla, że współpraca ta może dotyczyć nie tylko kwestii finansów i podatków Cohena. Jego zeznania mogą obciążyć prezydenta i jego rodzinę.

Cohen został objęty śledztwem również ze względu na możliwe złamanie prawa wyborczego, ponieważ to on zapłacił 130 tys. dolarów aktorce porno Stormy Daniels, by skłonić ją do milczenia w sprawie domniemanego romansu z Trumpem.

Już wcześniej do mediów przeciekały informacje, że Cohen dawał śledczym do zrozumienia, że gotów jest złożyć zeznania, między innymi na temat tego, że Trump wiedział z wyprzedzeniem o spotkaniu z Rosjanami swego syna Donalda Trumpa juniora i przedstawicieli swojego sztabu wyborczego w 2016 roku w Trump Tower.

W czasie tych rozmów rosyjska prawniczka Natalia Weselnicka miała oferować kompromitujące informacje o kandydatce Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton.

W niedzielę Trump napisał na Twitterze, że spotkanie z udziałem jego syna i członków sztabu wyborczego z Rosjanami w Trump Tower w 2016 roku było zgodne z prawem i dotyczyło informacji o politycznym przeciwniku.

Trump wcześniej twierdził, że nic nie wiedział o tym spotkaniu, które jest jednym z kluczowych punktów śledztwa prowadzonego przez zespół specjalnego prokuratora Roberta Muellera w sprawie możliwej ingerencji Kremla w wybory amerykańskie oraz ewentualnej zmowy między ludźmi z otoczenia Trumpa a przedstawicielami władz Rosji.

Prezydent przedstawiał wcześniej zupełnie inną relację na temat tego spotkania. Oświadczenie sprzed roku, podyktowane przez Trumpa, ale opublikowane pod imieniem i nazwiskiem jego syna, głosiło, że rozmowa w Trump Tower dotyczyła "głównie programu adopcji rosyjskich dzieci, który lata temu działał i był popularny wśród amerykańskich rodzin".

Eksperci sugerują, że w tej sprawie możliwe jest postawienie zarzutów karnych takich jak zmowa na szkodę Stanów Zjednoczonych czy współudział w spisku.