W DGP pisaliśmy o kłopotach finansowych spółki (31 sierpnia walne zdecyduje o emisji akcji za ok. 15 mln zł), która rozważa m.in. sprzedaż Ursus Busa i walczy o kontrakt w Afryce. Polska w ramach współpracy OECD jest zobowiązana do udzielania kredytów preferencyjnych krajom rozwijającym się. Takim jest Zambia, która za 100 mln dol. chce kupić traktory Ursusa. Tymczasem sprawa utknęła w miejscu. Konkretnie – w warszawskiej prokuraturze.

– Złożyłem doniesienie dotyczące sfałszowania notatki MSZ w sprawie kredytów, którymi finansujemy naszą ekspansję zagraniczną. Pojawiliśmy się w resorcie, by opowiedzieć o firmie i o tym, co dotychczas zrobiliśmy m.in. w Tanzanii. Po spotkaniu występowaliśmy o dostęp do notatki. Odmówiono nam, zdobyłem ją nieoficjalnie. A spotkanie nagrałem – mówi DGP Karol Zarajczyk, prezes Ursusa.

– Z notatki wynika, że oprócz kredytów nie jesteśmy w stanie prowadzić w Afryce działalności komercyjnej. Ale jak prowadzę projekt rozwojowy, nie mogę jednocześnie realizować komercyjnego. Tymczasem w moje usta wsadzono słowa, że nie jestem w stanie prowadzić działalności komercyjnej w Afryce. Zgłosiłem sprawę do prokuratury na podstawie art. 231 k.k. Nie oskarżyłem MSZ, tylko konkretnego urzędnika – zapewnia.

MSZ potwierdza, że takie postępowanie jest w toku. „Chodzi o przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, zawiadomienie złożył pan Karol Zarajczyk. Więcej informacji może udzielić prokuratura” – czytamy w odpowiedzi MSZ na nasze pytania. Prokuratura nie chciała zabrać głosu.

– Plotka mówi, że po tej notatce powstała kolejna, 14-stronicowa, która dezawuuje Zambię jako odbiorcę pomocy rozwojowej – mówi Andrzej Zarajczyk, główny akcjonariusz Ursusa.

– W Ministerstwie Przedsiębiorczości od jednego z dyrektorów usłyszeliśmy, że był nakłaniany, by zmienić opinię na negatywną – dodaje Zarajczyk. Zapytaliśmy resort o tę sprawę, ale nam nie odpowiedziano.

Ojciec i syn utrzymują, że ministerstwa ich nie lubią. Skarżą się m.in. na opóźnione płatności związane z obsługiwanym kredytem w Tanzanii. – Wystawiliśmy fakturę, pieniędzy od 9 miesięcy nie ma, traktory dopłynęły. Resort finansów wstrzymał wypłaty. Na jakiej podstawie? Nie wiemy. Usłyszeliśmy, że Tanzania nie zapłaciła odsetek. Ale to było tylko 5 tys. dol. od 55 mln dol. Wpłynęły po kilku dniach opóźnienia i wynikało to z lokalnych świąt państwowych – tłumaczy Karol Zarajczyk.

– Nasze straty na różnicach kursowych wyniosły 6 mln zł – podlicza Andrzej Zarajczyk. – Przy niemożności zdefiniowania terminu realizacji płatności i samowoli urzędnika MF dotyczącego blokady wypłaty środków nie byliśmy technicznie w stanie zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym – tłumaczy.

Resort odpiera zarzuty. „Ministerstwo Finansów nie wstrzymało wypłat z tytułu rządowego kredytu udzielonego Tanzanii. Są one regulowane zgodnie z postanowieniami międzyrządowej umowy kredytowej” – czytamy w odpowiedzi na pytania DGP. Od urzędników MSZ z kolei słyszymy nieoficjalnie, że Ursus „trochę wprowadza w błąd w sprawie swej działalności w Afryce”, ale szczegółów już nie poznaliśmy.

– Po zrealizowanym kontrakcie przy kredycie preferencyjnym jest kontrola urzędu skarbowego. Poszła plotka, że kupujemy ciągniki w Chinach, przepakowujemy je i wysyłamy do Afryki. Wymóg OECD to 60 proc. polskości. Tymczasem z raportu urzędu skarbowego wynika, że u nas ten odsetek to 82 proc. – mówi Karol Zarajczyk.

>>> Czytaj też: Zambia mogłaby kupić maszyny Ursusa za 100 mln dol., ale polski rząd zwleka z udzieleniem kredytu