Eurostat niedawno opublikował kolejne szacunki wspomnianego wskaźnika, który odzwierciedla nierówności dochodowe. Warto zatem przyjrzeć się zróżnicowaniu dochodowemu w skali Europy. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili dodatkowo sprawdzić, czy zróżnicowanie dochodowe jest skorelowane z odsetkiem osób mieszkających w bardzo złych warunkach.

Polska nie jest egalitarnym oraz mieszkaniowym prymusem …

W bazie danych Eurostatu bez większych problemów można znaleźć informacje dotyczące poziomu wskaźnika Giniego oraz tak zwanego wskaźnika poważnej deprywacji mieszkaniowej. Ten drugi indeks informuje nas o tym, jaki odsetek ludności danego kraju stanowią osoby mieszkające w złych warunkach. Chodzi o użytkowników mieszkań i domów, którzy oprócz zmagania się z przeludnieniem mają przynajmniej jeden z trzech następujących problemów mieszkaniowych - brak łazienki/prysznica i toalety, przeciekający dach, niedostateczne nasłonecznienie lokum. Dokładniejsza definicja wskaźnika poważnej deprywacji mieszkaniowej została zaprezentowana w poniższej tabeli. To zestawienie oprócz wskaźnika deprywacji mieszkaniowej pokazuje również zróżnicowanie współczynnika Giniego w analizowanych krajach Starego Kontynentu.

Wg portalu RynekPierwotny.pl dane z poniższej tabeli wskazują, że Polska pod względem zróżnicowania dochodowego w 2016 roku, prezentowała poziom dokładnie taki sam, jak średnia dla 29 analizowanych krajów (wskaźnik Giniego = 29,8). Zbliżony wynik odnotowano na terenie Niemiec, Francji, Szwajcarii, Chorwacji oraz Irlandii. Warto nadmienić, że do grupy najbardziej egalitarnych dochodowo krajów oprócz Islandii (24,1) oraz Norwegii (25,0), w 2016 r. zaliczały się również trzy państwa „nowej unii”. Mowa o Słowacji (24,3), Słowenii (24,4) oraz Czechach (25,1). Cztery inne kraje z krótkim stażem w UE, cechowały się najmniejszym egalitaryzmem dochodowym. Chodzi o Łotwę (34,5), Rumunię (34,7), Litwę (37,0) oraz Bułgarię (37,7). Co ciekawe, wszystkie te państwa wyróżniają się wysokim udziałem emigrantów zarobkowych (wyraźnie większym niż Polska).

Trzeba odnotować, że pod względem wskaźnika poważnej deprywacji mieszkaniowej Polska w 2016 r. nie prezentowała się dobrze. Dwa lata temu w bardzo złych warunkach mieszkało 9,4% naszych rodaków. Niewiele analizowanych krajów osiągnęło gorszy wynik. Jeszcze wyższym wskaźnikiem deprywacji mieszkaniowej niż Polska, cechowały się następujące państwa: Bułgaria, Węgry, Łotwa oraz Rumunia. 

Nie ma związku między równością i mieszkaniową deprywacją

Po dokładniejszym przyjrzeniu się powyższej tabeli można zauważyć, że zależność pomiędzy poziomem zróżnicowania dochodowego (współczynnikiem Giniego) i wskaźnikiem deprywacji mieszkaniowej nie jest jednoznaczna. Wg portalu RynekPierwotny.pl przykład stanowią m.in. wyniki uzyskiwane przez Hiszpanię oraz Węgry. Zależność pomiędzy dwoma analizowanymi wskaźnikami jest lepiej widoczna na poniższym wykresie. Wskazuje on na niewielką korelację pomiędzy współczynnikiem Giniego oraz poziomem deprywacji mieszkaniowej. Wspomniany współczynnik tylko w około 30% wyjaśnia zróżnicowanie odsetka osób mieszkających w bardzo złych warunkach. 

Na powyższym wykresie można zobaczyć również zależność, która nie została wyrażona bezpośrednio. Chodzi o to, że najwyższym poziomem wskaźnika deprywacji mieszkaniowej cechują się uboższe z wymienionych krajów (Rumunia, Węgry, Łotwa, Bułgaria, Polska, Chorwacja oraz Litwa) albo państwa „starej unii” trapione poważnymi problemami gospodarczymi (Włochy, Grecja oraz Portugalia). Nadspodziewanie dobrze wypadły natomiast trzy inne kraje „nowej unii” - Czechy, Słowenia oraz Słowacja. Nie można wykluczyć, że jest to efekt pewnej „premii” związanej z wysokim stopniem redystrybucji dochodów.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl