W oświadczeniu zaznaczono zarazem, że prezydent Trump może w każdej chwili ogłosić rozpoczęcie ćwiczeń wojskowych z udziałem sił zbrojnych USA, Korei Płd. i Japonii, "jeśli tylko zajdzie taka potrzeba".

Wskazano też, że gdyby doszło do manewrów w pobliżu Półwyspu Koreańskiego, "ćwiczenia byłyby szersze niż kiedykolwiek w przeszłości".

Prezydent Trump ma pełną świadomość - jak wynika z omawianego dokumentu - że "Korea Północna jest poddawana stałym naciskom ze strony Chin, które ze swej strony są zaangażowane w poważny spór handlowy z USA" - czytamy w oświadczeniu. W ocenie Trumpa ChRL przez cały czas udziela Korei Płn. pomocy, dostarczając paliw, nawozów sztucznych oraz innych towarów. Pekin zapewnia też Pjongjangowi pomoc finansową. "Nie jest to korzystne" - ocenił gospodarz Białego Domu.

Trump wyraził nadzieję, że spory handlowe z Chinami uda się rozstrzygnąć z korzyścią dla obu stron.

Agencja Reutera przypomina, że oświadczenie Białego Domu zamieszczone przez Trumpa na Twitterze, zostało opublikowane zaledwie dzień po tym, gdy szef Pentagonu James Mattis ogłosił, iż przestaje obowiązywać moratorium na wspólne ćwiczenia wojskowe Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej.

"Nie mamy żadnego planu zawieszenia kolejnych manewrów" - powiedział Mattis na wtorkowej konferencji prasowej w Pentagonie. Zapewnił jednocześnie, że na razie nie podjęto żadnych konkretnych decyzji o zorganizowaniu w przyszłym roku dużych wspólnych ćwiczeń wojskowych USA i Korei Południowej.

Jak podkreślił amerykański minister obrony, zawieszenie wspólnych manewrów wojskowych na Półwyspie Koreańskim było "gestem dobrej woli" ze strony USA, ogłoszonym po czerwcowym spotkaniu w Singapurze amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem.

"W ramach gestu dobrej woli zawiesiliśmy niektóre ćwiczenia wojskowe na rozkaz prezydenta. Ale nie zawiesiliśmy wszystkich manewrów. (...) Zobaczymy, jak będą toczyły się negocjacje (z Koreą Północną - PAP) i potem zdecydujemy, co zrobimy w przyszłym roku" - wyjaśnił minister obrony.

W czerwcu na historycznym szczycie w Singapurze północnokoreański przywódca Kim Dzon Un zadeklarował zamiar "całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego" w zamian za gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA. Od tamtej pory obie strony negocjują porozumienie w tej sprawie i związany z nim plan działań, ale jak dotąd nie ogłoszono konkretnego harmonogramu.

USA żądają "całkowitej, możliwej do zweryfikowania i nieodwracalnej denuklearyzacji", tymczasem władze w Pjongjangu sugerują, że powinna ona przebiegać etapami i wiązać się ze stopniowym znoszeniem międzynarodowych sankcji gospodarczych, nałożonych na reżim za jego zbrojenia jądrowe i rakietowe. (PAP)

mars/