Okazało się, że nieco lepiej szkoły oceniają kobiety niż mężczyźni. Najbardziej krytyczni byli badani w wieku 55+ i między 18. a 24. rokiem życia. Ocena szkoły zależy też od wielkości miejscowości. Najbardziej zadowoleni są mieszkańcy wsi – ponad połowa uważa, że nasz system działa dobrze. Im większe miasto, tym mniejsza satysfakcja. W metropoliach powyżej 500 tys. mieszkańców już tylko 38 proc. deklaruje zadowolenie. Co ciekawe, ocena szkoły jest najwyższa wśród wyborców obecnej koalicji rządzącej. Blisko dwie trzecie z nich ma o niej dobrą opinię.

Choć ogólnie większość badanych była raczej zadowolona ze szkoły jako takiej, gorsze opinie mieli oni o poziomie nauczania. Połowa ankietowanych uważa, że poziom jest średni. Jako raczej wysoki i wysoki ocenił go co czwarty badany. Tymczasem międzynarodowe analizy pokazują, że powinniśmy być z niego raczej dumni – na tle krajów OECD nasi uczniowie są w ścisłej czołówce.

Badani w panelu Ariadna deklarowali, że zdecydowanie woleliby, aby polskie szkoły dawały wiedzę przydatną w pracy niż ogólną. Ku tej drugiej skłaniali się bardziej mieszkańcy dużych miejscowości i najstarsi badani.

Ankietowanych pytaliśmy też o największe wady i zalety polskich szkół. Okazuje się, że naszym kluczowym kapitałem są według nich nauczyciele i wyposażenie placówek. Na pedagogów wskazywała co trzecia zapytana osoba. To paradoks – z innych badań wynika bowiem, że choć pedagogów cenimy, to nie zapłacilibyśmy im więcej za pracę. Gdybyśmy mieli do dyspozycji dodatkowe pieniądze na oświatę, raczej inwestowalibyśmy w sprzęt komputerowy. Nauczycieli wyżej cenią osoby, które nie mają dzieci w wieku szkolnym – dla rodziców uczniów są oni jednak dopiero na trzecim miejscu po podręcznikach i wyposażeniu szkół.

Badani byli też zgodni co do największych wad w systemie nauczania. Okazało się, że są to działania, za które odpowiadają politycy. 40 proc. wskazało, że największą wadą są ciągłe zmiany w systemie edukacji, 37 proc. źle oceniło programy nauczania. Co trzeci badany – politykę oświatową. Wygląda na to, że w nadchodzącym roku szkolnym to politycy powinni więc najbardziej przyłożyć się, żeby poprawić swoje świadectwo. ©℗