Hermeliński został spytany w TVN24 o to, czy zmiany wprowadzone w styczniu w Kodeksie wyborczym stwarzają niebezpieczeństwo fałszerstw wyborczych. "Nie widzę niebezpieczeństwa sfałszowania wyborów na dużą skalę" - odparł. Dodał, że fałszerstwa "na małą skalę" mają miejsce w każdych wyborach.

Szef PKW został też zapytany o zmianę definicji znaku "x" na karcie wyborczej. Zgodnie ze styczniową nowelą, znak "x" to "co najmniej dwie przecinające się linie". "Dopisanie na karcie do głosowania dodatkowych numerów list i nazw lub nazwisk, albo poczynienie innych znaków lub dopisków na karcie do głosowania, w tym w kratce lub poza nią, nie wpływa na ważność oddanego na niej głosu" - zapisano w ustawie.

"To już inna rzecz niż sfałszowanie. Tutaj rzeczywiście mogą być problemy z odczytaniem intencji wyborcy" - oświadczył Hermeliński. Według niego, "mogą być rozbieżności" w ocenie przez komisje wyborcze dopisków poczynionych przez głosujących.

W ocenie Hermelińskiego, może to z kolei wpłynąć na czas podania wyników wyborów. "Obawiam się, że to może być po dwóch dniach, po czterech (dniach)" - zaznaczył. Dodał, że przed zmianami PKW przygotowywała się do podania wyników już następnego dnia po wyborach.

Hermeliński został też zapytany o słowa premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziana podczas niedzielnej konwencji samorządowej.

Morawiecki mówił wtedy m.in.: "Nigdy wcześniej nie było takiej fali inwestycji wspomaganych przez rząd centralny. I dlatego wybierzmy takich gospodarzy (...) którzy się nie obrażają na władzę centralną, tylko potrafią współpracować. Takich gospodarzy, którzy nie zaczynają inwestycji na miesiąc przed wyborami samorządowymi, tylko ruszają z inwestycjami miesiąc po wyborach samorządowych". Jak podkreślił, "do tego potrzebujemy właśnie dobrego wyboru - wyboru naszych gospodarzy małych ojczyzn". "Najlepiej takich, którzy potrafią współpracować z odpowiedzialnym rządem, rządem PiS" - zaznaczył szef rządu.

"Czy chcemy takich samorządów, które będą wojowały z rządem, które będą można powiedzieć, warczały na rząd, jak to ostatnio słyszeliśmy, nawet podczas bardzo ważnych uroczystości państwowych czy chcemy takich, które będą współpracować ku wspólnemu dobru, by podnosić jakość życia Polaków?" - pytał z kolei prezes PiS Jarosław Kaczyński.

"Muszę powiedzieć, że nie podoba mi się to. Tego rodzaju wypowiedzi mogą jednak naruszać (...) Kodeks dobrych praktyk wyborczych uchwalony przez Komisję Wenecką (...) tam jest wyraźnie powiedziane, że władze państwowe powinny być neutralne w stosunku do kampanii wyborczej" - powiedział szef PKW.

Dodał, że podobne wypowiedzi mogą też naruszać Kodeks wyborczy, który mówi, że to sztab, a nie partia polityczna, prowadzi kampanię wyborczą. "Jeżeli przedstawiciel partii tak mówi, to może być to utożsamiane z prowadzeniem kampanii przez partię, co może też stanowić naruszenie Kodeksu wyborczego" - oświadczył.

Dodał też, że "trudno zaprzeczyć opiniom", według których tego typu wypowiedzi można traktować "jako rodzaj korupcji politycznej czy szantażu".(PAP)

autor: Maciej Zubel